logo

Wydarzenia

Bezrobocie byłoby wyższe gdyby nie kreatywność
przedsiębiorców i starania bezrobotnych

Badanie Ankietowe Rynku Pracy NBP – Raport 2012

Data publikacji strony: 24-10-2012


Dla większości osób dziś bezskutecznie poszukujących pracy bezrobocie jest problemem „nawracającym” i to mimo, że bezrobotni szukają pracy aktywnie i są skłonni pracować za pensję w wysokości przeciętnie 1630 zł - wynika z badań Narodowego Banku Polskiego. Z raportu BARP 2012 wynika także, że w gospodarce powstaje niewiele nowych miejsc pracy, a pracownicy nie wywierają nadmiernej presji na wzrost wynagrodzeń. W 2011 roku liczba nowopowstałych miejsc pracy dla osób z wyższym wykształceniem była o około 40% niższa niż liczba absolwentów wyższych uczelni.

Polski rynek pracy nie jest posegmentowany, co oznacza, że bezrobotnymi nie zostają zawsze te same osoby. Jest on raczej niesprawny, ponieważ wiele osób nie otrzymuje wystarczającego wsparcia, by się po nim skutecznie poruszać, a doświadczenie bezrobocia samo w sobie stygmatyzuje. Dlatego kluczowe dla poprawy sytuacji na rynku pracy jest ułatwianie osobom poszukującym pracy jak najszybszego znalezienia nowego zatrudnienia, dobrze działające pośrednictwo pracy i doradztwo zawodowe.

Autorzy Badania Ankietowego Rynku Pracy 2012 przeprowadzanego przez NBP wśród zarejestrowanych osób bezrobotnych oraz przedsiębiorców stwierdzają, że zaledwie od 8 do 18% bezrobotnych w większości regionów Polski zniechęciło się do szukania pracy. Choć pojawiają się pojedyncze powiaty, gdzie ten odsetek wynosi aż 50% - są to rejony, gdzie liczba ofert pracy i skierowań na rozmowy kwalifikacyjne jest dramatycznie niska. W rzeczywistości zaledwie od 6% do 12% (w zależności od powiatu) osób otwarcie deklaruje, że nie jest zainteresowana podjęciem pracy, przy czym aż w połowie przypadków decyzja taka motywowana jest trudną sytuacją rodzinną (np. opieka nad dzieckiem lub osobą starszą).

Z przeprowadzonych badań wynika, że na intensywność poszukiwania pracy i oczekiwania płacowe duży wpływ ma sytuacja w gospodarstwie domowym. Rodziny wspólnie podejmują decyzje pozwalające utrzymać dom i ewentualnie zapewnić opiekę dzieciom lub osobom zależnym. Wyniki wskazują, że obecność innej osoby bezrobotnej w najbliższym otoczeniu wiąże się z niższymi oczekiwanymi co do zarobków, niezależnie od płci osoby ankietowanej przez NBP. Odzwierciedla to ustępstwa na jakie gotowe są osoby, aby zdobyć pracę. Badania pokazują także, że inna bezrobotna osoba w rodzinie może prowadzić do „pułapki bezrobocia” – czyli zmniejsza skłonność do aktywnego poszukiwania pracy, np. dlatego, że innym bliskim się to nie udało. Jednocześnie wśród bezrobotnych kobiet można dostrzec oznaki „pułapki nieaktywności” – statystycznie rzecz biorąc, choć mają niższe oczekiwania płacowe, jednocześnie są mniej skłonne np. dojeżdżać do pracy, gdy w gospodarstwie domowym jest choć jedna osoba pracująca, podczas gdy taka prawidłowość nie wydaje się dotyczyć mężczyzn.

Oczekiwania płacowe osób bezrobotnych to 1500 – 2000zł (ze średnią na poziomie ok. 1630 zł) i są zgodne ze stawkami rynkowymi i praktycznie nie wzrosły w ciągu ostatniego roku. Wyższe niż stawki rynkowe są oczekiwania płacowe osób młodych. Rozbieżność pomiędzy rynkiem a oczekiwaniami wynika z tego, że młodzi bezrobotni – podobnie jak osoby w innych grupach wiekowych, oczekują najczęściej ok. 1500 zł netto, podczas gdy średnia stawka rynkowa dla osób poniżej 30 roku życia o takich samych kwalifikacjach to ok. 1200zł netto. Wydaje się, że zbyt wysokie oczekiwania płacowe mogą wynikać z braku doświadczenia w poszukiwaniu pracy i kontaktach z pracodawcami. W opinii tych ostatnich bowiem, różnica w stawkach, jakie mogą zaproponować młodym pracownikom w porównaniu z doświadczonymi pokrywa z nawiązką koszty koniecznego dokształcenia absolwentów. Jednocześnie większość pracodawców, którzy decydują się na zatrudnianie absolwentów, deklaruje, że absolwenci mają takie umiejętności, jakich od nich oczekują.

Pracownicy - podobnie jak osoby bezrobotne – także nie wywierają nadmiernej presji na wzrost wynagrodzeń. Poza przyczynami koniunkturalnymi (relatywnie wyższe bezrobocie) na brak indeksacji płac w Polsce bardzo duży wpływ mają czynniki instytucjonalne. W niewielu firmach układy zbiorowe pracy lub związki zawodowe skutkują wzrostami wynagrodzeń systematycznie przewyższającymi wzrosty produktywności. Ponadto niska popularność indeksacji wynagrodzeń powoduje, że firmy w odróżnieniu od wielu krajów Europy Zachodniej nie muszą automatycznie uwzględniać podwyższonej inflacji w pensjach pracowników.

Relatywnie niska presja płacowa pomaga firmom zachować konkurencyjność w okresie dekoniunktury. Na podwyżki płac w roku 2011 decydowały się głównie firmy oceniające swoją sytuację jako dobrą lub bardzo dobrą. Przedsiębiorstwa w gorszej kondycji deklarowały zarówno brak podwyżek jak i brak presji na wzrost wynagrodzeń ze strony pracowników.

W porównaniu z 2010 r. coraz mniej firm tworzy nowe miejsca pracy, a głównym powodem zatrudniania wciąż jest rotacja pracowników. Zdecydowaną większość wśród zatrudnianych stanowią obecnie osoby, które mają zastąpić odchodzących lub zwalnianych pracowników. Niepewność przyszłości powoduje, że wśród osób rekrutowanych przez firmy stosunkowo niewiele trafia na nowo utworzone miejsca pracy. Poszukiwanie pracowników przez pracodawców trwa długo, co może pogłębiać zniechęcenie do tworzenia nowych miejsc pracy.

Na przestrzeni ostatniej dekady, istniejące już firmy tworzyły przeciętnie ok. 10 razy więcej miejsc pracy, niż przedsiębiorstwa nowopowstające. Także zwolnienia w działających firmach mają znacznie większy wpływ na spadek zatrudnienia niż bankructwa i zamykanie przedsiębiorstw. Te proporcje są charakterystyczne dla ustabilizowanych gospodarek rynkowych i nie świadczą o niskiej przedsiębiorczości. Należy mieć jednak na uwadze, że nowopowstające w Polsce podmioty to w zdecydowanej większości jednoosobowe działalności gospodarcze, rzadko będące w stanie stworzyć nowe, trwałe miejsca pracy - tendencja ta może się pogłębiać.

W ostatniej dekadzie nowe miejsca pracy generował przede wszystkim rozwijający się sektor usług. W przemyśle natomiast miejsca pracy systematycznie zanikają na skutek zmian technologicznych – ich powstawanie w znacznie większym stopniu zależy od dobrej koniunktury i wzrostu popytu. Systematyczny wzrost roli sektora usługowego, mniej podatnego na sytuację zewnętrzną, powoduje, że dzisiejsze miejsca pracy są bardziej niż 10 lat temu odporne na wahania cyklu koniunkturalnego. Z drugiej strony, znacznie większa część pracowników zatrudnionych poza przemysłem musi się dostosować do specyfiki sektora usługowego, który wymaga znacznie większej elastyczności (np. w odniesieniu do regularności i godzin pracy, czy form stosunku pracy, itp.). W konsekwencji, w odróżnieniu od przeszłych epizodów spowolnienia, firmy w kłopotach częściej decydują się na cięcie kosztów pracy nie wymagające zwolnień etatowych pracowników.

To także sektor usług w dużej mierze stworzył miejsca pracy dla osób z wyższym wykształceniem, których pojawiło się dużo na rynku pracy za sprawą boomu edukacyjnego wśród pokolenia wyżu demograficznego. Należy jednak podkreślić, że w 2011 roku liczba miejsc pracy powstałych dla osób z wyższym wykształceniem była o ok. 40% mniejsza wobec liczby absolwentów uczelni wyższych, którzy pojawili się na rynku w ubiegłym roku.

Do pobrania:

Stopy procentowe

Referencyjna 1,50
Lombardowa 2,50
Depozytowa 0,50
Redyskonto weksli 1,75

Kursy średnie

Tabela z dnia 2016-09-30
1 EUR4,3120
1 USD3,8558
1 CHF3,9802
1 GBP4,9962
100 JPY3,8171

Perspektywy makro

Dane miesięczne

Dane kwartalne

Wskaźniki i rynki

Zobacz również

Numizmatyka

Kontakt

Centrala NBP
ul. Świętokrzyska 11/21
00-919 Warszawa

tel. centr.:
22 185 10 00
faks:
22 185 85 18
e-mail: listy@nbp.pl
NIP: 525-000-81-98
REGON: 000002223
SWIFT: NBPL PLPW
Ta strona używa plików cookies, dzięki którym może działać lepiej.
Aby się dowiedzieć więcej o technologii cookies, proszę kliknąć tutaj: Polityka prywatności NBP »
Aby móc przeglądać zawartość, należy zaakceptować cookies z tej strony Akceptuję