Komunikaty NBP

NBP łagodzi skutki pandemii i utrzymuje stabilność polskiego pieniądza

Prezes NBP dla „Dziennika Gazety Prawnej”

Komunikaty

Mamy komfort w polityce pieniężnej
- wywiad prof. Adama Glapińskiego, Prezesa NBP, dla DGP

Tekst został opublikowany w Dzienniku Gazecie Prawnej 20 lipca 2021 r.

Wpływ kolejnych fal pandemii na gospodarkę jest coraz słabszy, to jednak wciąż występuje i trudno powiedzieć, jaki będzie w przyszłości. Dlatego byłoby niezbyt rozsądne podnieść stopy procentowe zanim sytuacja się wyjaśni – mówi w wywiadzie dla DGP prezes NBP Adam Glapiński.

Czy w Pana ocenie lipcowa projekcja powinna wygasić oczekiwania na podwyżki stóp procentowych w tym roku?

Lipcowa projekcja NBP pokazuje bardzo optymistyczną perspektywę. Wzrost gospodarczy w najbliższych latach będzie szybki i przekroczy 5 proc. Projekcja wskazuje przy tym, że inflacja w przyszłym roku się obniży. Przyczyni się do tego wygaśnięcie lub osłabienie wpływu wielu czynników podażowych i regulacyjnych, które spowodowały, że inflacja wzrosła w tym roku powyżej celu. Co szczególnie ważne z perspektywy NBP, zarówno w 2022 r., jak również w 2023 r. inflacja będzie kształtować się w granicach celu inflacyjnego NBP, tj. 2,5 proc. plus minus 1 pkt proc.

Jednak wysokie tempo wzrostu gospodarczego też powinno się przełożyć na dynamikę cen.

Niestety, ta optymistyczna projekcja wzrostu PKB jest obarczona wysoką niepewnością związaną z dalszym rozwojem pandemii i jej przełożeniem na sytuację gospodarczą. Chociaż wpływ kolejnych fal pandemii na gospodarkę jest coraz słabszy, to jednak wciąż występuje i trudno powiedzieć, jaki będzie w przyszłości. Dlatego byłoby niezbyt rozsądne podnieść stopy procentowe zanim sytuacja się wyjaśni, zwłaszcza że sytuacja epidemiczna ponownie zaczęła się pogarszać w części krajów. Oczywiście w kolejnych kwartałach może być uzasadnione także rozpoczęcie dyskusji o dostosowaniu polityki pieniężnej. Jednak aby się tak stało, musimy mieć pewność, że sytuacja pandemiczna nie będzie już zaburzać aktywności gospodarczej. Jednocześnie prognozy musiałyby pokazywać ryzyko trwałego przekroczenia przez inflację górnej granicy odchyleń od celu. Ponadto inflacja musiałaby być wiedziona szybkim wzrostem popytu przy mocnym rynku pracy.

Aktualne prognozy NBP wskazują na szybki wzrost PKB w 2021 r. i kolejnych dwóch latach, a z drugiej jednak strony inflacja znajduje się przez ten czas powyżej 3 proc. Czy to nie jest uzasadnienie do rozpoczęcia cyklu podwyżek?

Sama wysoka dynamika wzrostu PKB nie jest powodem, aby dokonywać zmian w polityce pieniężnej. Zgodnie z lipcową projekcją inflacja będzie w górnym paśmie odchyleń od celu, jednak nasz cel jest symetryczny i średniookresowy. Powtórzę zatem, że w kolejnych kwartałach może być uzasadnione rozpoczęcie dyskusji o dostosowaniu polityki pieniężnej jeśli sytuacja pandemiczna nie będzie zaburzać aktywności gospodarczej, kolejne projekcje pokażą ryzyko trwałego przekroczenia górnej granicy odchyleń od celu, a inflacja będzie rosła w wyniku oddziaływania czynników popytowych, a nie szoków podażowych lub regulacyjnych.

Jaki jest Pana zdaniem rozkład ryzyk dla prognoz inflacji i wzrostu PKB, czy jest on po stronie niższej dynamiki rozwoju i niższego wzrostu cen?

Niestety dominuje ryzyko wolniejszego wzrostu PKB niż wskazuje projekcja. W projekcji założyliśmy bowiem, że jeśli na jesieni tego roku nastąpi ponowny wzrost zachorowań na COVID-19, to nie będzie on już w istotnym stopniu zakłócać funkcjonowania gospodarki. Istnieje jednak ryzyko, że ewentualna jesienna fala pandemii nie będzie w pełni neutralna dla aktywności gospodarczej.
Dla inflacji bilans ryzyka jest mniej więcej symetryczny. Z jednej strony, kolejna fala pandemii może ograniczać popyt w gospodarce, co zmniejszałoby również inflację. Z drugiej strony, pandemia i wprowadzane restrykcje oddziałują w kierunku wzrostu kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw, co może ograniczać spadek inflacji.

Niedawno wiceminister finansów Piotr Patkowski wskazał, ze w średnim terminie zagrożeniem, jest przegrzanie koniunktury. Czy to nie jest wrzucenie kamyka do ogródka RPP, aby zaczęła sygnalizować rynkowi perspektywę podwyżek?

Nie komendujemy wypowiedzi przedstawicieli rządu. Niewątpliwie w średnim okresie, tj. kilku lat, gdyby utrzymał się wzrost PKB powyżej potencjału i presja popytowa prowadziłaby do trwałego wzrostu inflacji powyżej celu, wówczas wskazana byłaby reakcja. Ale na razie taki scenariusz jest obarczony dużym ryzykiem w dół.

Gdyby mógł Pan wskazać, który scenariusz jest obecnie bardziej prawdopodobny: podwyżka stóp procentowych w listopadzie czy w I kwartale 2021 r., a może jeszcze później.

Nasze przyszłe decyzje będą zależeć od napływających danych i prognoz. Nie chciałbym dzisiaj spekulować, bo niepewność jest wysoka. Zobaczymy jak będzie rozwijać się sytuacja i zależnie od niej będziemy podejmować odpowiednie decyzje. Mogę przy tym zapewnić, że nasze działania będą podyktowane tylko i wyłącznie dobrem polskiej gospodarki. Będziemy utrzymywać inflację na poziomie zgodnym z celem inflacyjnym w średnim okresie oraz dbać o stabilność makroekonomiczną i finansową.

RPP w swoich komunikatach wskazuje na podażowy charakter inflacji, wynikający z cen surowców, czy cen administracyjnych, ale za chwilę Polski Ład, rosnąca konsumpcja dodadzą element popytowy do wzrostu cen. Czy wtedy należy się spodziewać reakcji?

Polski Ład będzie wspierał wzrost gospodarczy. Jednak nie mogliśmy uwzględnić w projekcji przewidywanych w ramach Polskiego Ładu rozwiązań. Nie znamy bowiem jeszcze szczegółów programu, w tym konkretnych zapisów ustawowych i szczegółowego harmonogramu wdrażania programu.
Niemniej, można oczekiwać, że zapowiadane w ramach tego programu zmiany podatkowe będą miały pozytywny wpływ na PKB i różnokierunkowy wpływ na dynamikę cen. Z jednej strony przyczynią się do zwiększenia dochodu do dyspozycji dla większości podatników, zwłaszcza tych z niższych przedziałów dochodowych. To z kolei przełoży się na wyższą konsumpcję i szybsze domykanie się luki popytowej. Z drugiej strony obniżenie klina płacowego będzie hamować presję płacową w gospodarce, ograniczając dynamikę jednostkowych kosztów pracy i tym samym koszty ponoszone przez przedsiębiorców. Bez wątpienia zatem Polski Ład stanowi przesłankę dla szybszego wzrostu PKB, ale w przypadku inflacji mamy również bilansujący wpływ niższego opodatkowania pracy.

Czy nie obawia się Pan, że bieżące, wysokie odczyty inflacji przełożą się na utrwalenie wysokich oczekiwań inflacyjnych, a później ta spirala przełoży się na same wzrosty cen i trzeba będzie podejmować bardziej zdecydowane ruchy? Może lepiej sprawdziłoby się gdyby podwyżki był robione z wyprzedzeniem i rozłożone mocniej w czasie?

Oczekiwania inflacyjne są oczywiście bardzo ważne, jednak o wiele łatwiej mówić o nich niż je mierzyć i uwzględniać w prowadzonej polityce pieniężnej. Oczekiwania inflacyjne stają się szczególnie istotne, gdy przekładają się na istotną zmianę zachowania konsumentów i firm. Aby tak się stało, konsumenci muszą w reakcji na rosnące ceny towarów i usług żądać podwyżek płac oraz te podwyżki otrzymać. Wówczas mogą pojawiać się efekty drugiej rundy, bo wyższe wydatki znów zwiększają inflację. Ale do tego jest nam bardzo daleko. Przede wszystkim dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw, po oczyszczeniu z efektów niskiej bazy, jest nadal niższa niż przed pandemią. Nie mamy także w tym zakresie niepokojących sygnałów z firm ankietowanych przez NBP. Co ważne, obecny wzrost płac jest z nawiązką nadrabiany przez wzrost wydajności pracy. Ponadto, poziom zatrudnienia jest obecnie o ponad 100 tysięcy niższy niż przed pandemią, co pokazuje, że nadal mamy w gospodarce niewykorzystane zasoby pracy, a to ogranicza dynamikę płac.

Czyli nie spodziewa się Pan, że obecne odczyty inflacji przełożą się na jej wyższą dynamikę później?

Dzisiaj nie ma mowy o narastaniu jakiejś spirali płacowo-cenowej, ani o żadnych efektach drugiej rundy. Efekty takie nie występowały także podczas poprzednich epizodów podwyższonej inflacji.

Dlaczego?

Bo płace najczęściej nie są indeksowane automatycznie, ani też ustalane w układach zbiorowych. Najczęściej praktyką ustalania płac w przedsiębiorstwach jest negocjowanie wynagrodzenia indywidualnie, na najniższym możliwym poziomie: między pracodawcą a indywidualnym pracownikiem. I tak, spośród przedsiębiorstw ankietowanych przez nas w ramach tzw. Szybkiego Monitoringu około 60 proc. firm raportuje wystąpienie presji płacowej, ale tylko około 30 proc. planuje w najbliższym czasie podwyżki i to w dodatku o skromnej skali, bo medianowa kwota planowanej podwyżki wynosi około 5 proc.
Zatem mamy komfort w polityce pieniężnej, aby poczekać i przekonać się, czy ożywienie jest trwałe. Dzisiaj mierzymy się bowiem z nadal wysoką niepewnością dotyczącą możliwej kolejnej fali pandemii, a przez to przyszłej koniunktury i inflacji. W takich warunkach nie należy się śpieszyć się z decyzjami o ewentualnym, podkreślam ewentualnym, zacieśnieniu monetarnym. I nie ma też takiej potrzeby. W żaden sposób decyzjami dotyczącymi polityki pieniężnej nie obniżymy tegorocznej inflacji, która ma w większości zewnętrzne przyczyny, natomiast zacieśnieniem moglibyśmy osłabić dopiero co rozpoczęte ożywienie. Dzisiaj najlepszym rozwiązaniem dla polskiej gospodarki jest utrzymywanie stóp procentowych NBP na niezmienionym poziomie i kontynuowanie pozostałych działań NBP.

Czy nadal uważa Pan, że przed rozpoczęciem zacieśniania polityki pieniężnej, NBP powinien się wycofać ze skupu obligacji z rynku wtórnego? Czy możliwy jest scenariusz, w którym NBP podniesie stopy procentowe, ale nadal będzie kontynuował skup aktywów?

Tak jak już wielokrotnie mówiłem, wraz z ewentualną podwyżką stóp procentowych lub przed nią skup obligacji będzie musiał zostać zakończony. Taka jest logiczna i spójna kolejność postępowania. Banki centralne luzując politykę pieniężną, obniżają najpierw krótkoterminowe nominalne stopy procentowe. Gdy stopy te spadną w okolice zera i nie ma możliwości ich dalszych obniżek, a jednocześnie gdy potrzebne jest dalsze, dodatkowe luzowanie, banki centralne rozpoczynają skup aktywów. W ten sposób oddziałują one w kierunku obniżenia długoterminowych stóp procentowych. Natomiast ograniczając skalę wsparcia monetarnego, banki centralne działają w odwrotnej kolejności. Najpierw wycofują skup aktywów, a potem podwyższają krótkoterminowe stopy procentowe. Tak postępują wszystkie wiarygodne banki centralne. W pewnym uproszczeniu, długoterminowe stopy procentowe zależą od aktualnego poziomu stopy krótkoterminowej i jego oczekiwanej ścieżki. Zatem podwyższanie krótkoterminowych stóp i jednocześnie obniżanie długoterminowych stóp byłoby wewnętrznie niespójne, niezrozumiałe i niewiarygodne.

Czy rozpoczęcie procesu podwyższania stóp na Węgrzech i w Czechach, ma jakiekolwiek znaczenie dla Rady Polityki Pieniężnej? Czy to nie rodzi ryzyka dla złotego, który może być mniej preferowany przez inwestorów niż korona czeska czy forint?

Monitorujemy działania banków centralnych na świecie, bo wpływają one na globalną koniunkturę i nastroje na międzynarodowych rynkach finansowych. Najważniejsze w tym kontekście są decyzje Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych i Europejskiego Banku Centralnego. Obydwa banki centralne nadal skupują aktywa na dużą skalę, utrzymują stopy przy zerze, a EBC nawet poniżej zera. Zapowiadają też utrzymanie luźnej polityki pieniężnej nie tylko w kolejnych kwartałach, ale i latach. Co więcej – ostatnio EBC podwyższył swój cel inflacyjny, co de facto w obecnej sytuacji oznacza bardziej długotrwałe luzowanie polityki pieniężnej.

A co z węgierskim i czeskim zaostrzeniem kursu polityki monetarrnej?

Obserwujemy też działania Banku Czech i Banku Węgier, ale nie mają one bezpośrednio przełożenia na polską gospodarkę. Banki te ostatnio nieznacznie podniosły stopy procentowe. Nie komentujemy tych decyzji, bo gremia decyzyjne tych banków centralnych najlepiej rozumieją specyfikę swoich gospodarek.
My podejmujemy decyzje dotyczące polityki pieniężnej, mając na uwadze tylko i wyłącznie dobro naszej polskiej gospodarki. Po to mamy własną walutę, aby móc prowadzić autonomiczną politykę pieniężną, tak aby jak najlepiej służyła ona Polakom. I tak właśnie działamy.

Jak Pan ocenia obecny poziom kursu złotego do euro? Czy jest on optymalny z punktu widzenia polityki monetarnej, procesów cenowych? Czy nadal chciałby Pan słabszego złotego?

Kurs złotego jest płynny, a my utrzymujemy akomodacyjne warunki monetarne. Dlatego nie chcemy dziś aprecjacji złotego, bo częściowo niwelowałaby ona efekty poluzowania polityki pieniężnej. Jasno też od dawna wskazujemy w komunikacie, że NBP może interweniować na rynku walutowym. Ewentualne interwencje zależeć mogą od warunków rynkowych.

Czy obecnie dostrzega Pan jakieś istotne lub chociaż narastające nierównowagi w polskiej gospodarce?

Monitorujemy naszą gospodarkę pod kątem występowania nierównowag. Także Komisja Europejska prowadzi takie oceny. Komisja Europejska przedstawia w tym zakresie raporty z tzw. europejskiego semestru – procedury koordynującej politykę gospodarczą w krajach Unii Europejskiej. Polska, od czasu zapoczątkowania w 2011 r. stosowania procedury nadmiernych nierównowag, pozostaje jednym z najbardziej zrównoważonych makroekonomicznie krajów europejskich. Jako kraj więcej wytwarzamy niż konsumujemy, a nadwyżka w handlu zagranicznym przekracza już 7 proc. PKB. Dług publiczny i prywatny są relatywnie niskie na tle innych krajów UE.
Słowem, szybki wzrost gospodarczy w Polsce, który miał miejsce przed pandemią i który, mam nadzieję, będzie kontynuowany w kolejnych latach, odzwierciedla silne fundamenty polskiej gospodarki. To nie jest wzrost „na kredyt”.

Czy to, co się dzieje na rynku nieruchomości, w kontekście bardzo dużego popytu, rosnących cen mieszkań, nie rodzi zagrożenia powstania tam bańki?

Restrykcje wynikające z pandemii COVID-19 miały wpływ także na rynek nieruchomości. Liczba sprzedanych mieszkań i kontraktów na ich budowę spadła istotnie w II kwartale 2020 r., a następnie odbudowała się w kolejnych kwartałach. Ze względu na nadal wysoki popyt i narastające ograniczenia po stronie podaży, wynikające z rosnących kosztów materiałów, braków siły roboczej oraz rosnących kosztów gruntów, dynamika cen nieruchomości wzrosła w 2020 r. Jednak dynamika ta powoli obniża się, ceny osiągają zapewne stopniowo nowy, wyższy poziom równowagi. Proces ten może jednak zostać zaburzony, jeśli pojawi się dodatkowy silny popyt, w tym ze strony inwestorów zagranicznych bądź instytucjonalnych. Dotychczas jednak, zgodnie z ocenami zawartymi w naszych Raportach o Stabilności Systemu Finansowego, sytuacja w sektorze nieruchomości nie generuje zagrożenia dla stabilności systemu bankowego w Polsce.

Czy myśli Pan o wprowadzeniu cyfrowego złotego? Niedawno prezes GPW Marek Dietl wskazał, że jest to nieuniknione?

Nie chciałbym komentować słów prezesa GPW. Natomiast uważam, że absolutnie nie ma ryzyka, że złotego wyprze z obiegu cyfrowe euro albo, co jeszcze dziwniejsze, chińskie renmimbi. Cyfrowe euro i renmimbi nie miałyby żadnych przewag w stosunku do polskiego złotego. W Polsce ceny są ustalane w złotych i płacimy w złotych. Można to robić zarówno gotówkowo, jak i bardzo sprawnie bezgotówkowo, przy wykorzystaniu karty płatniczej, a nawet telefonu. Jeżeli zaś chodzi o promowanie złotego na rynkach międzynarodowych, to musi najpierw wystąpić takie zapotrzebowanie. Ukraina może być naturalnie ciekawym i rozwojowym rynkiem ze względu na bardzo liczną społeczność ukraińską w Polsce. Do tego nie trzeba jednak cyfrowej waluty. Wystarczą komercyjne standardowe rozwiązania, które powinny być rozwijane przez banki.

Jednak EBC zamierza zrealizować projekt „digital euro”.

Należy jednak pamiętać, że przesłanki do potencjalnej emisji cyfrowej waluty, tzw. CBDC (central bank digital currency), są kształtowane przez uwarunkowania krajowe. W gospodarkach rozwijających się prace nad CBDC wynikają przede wszystkim z niskiej efektywności istniejących systemów płatności, występowania zjawisk niezgodnych z prawem (jak np. unikanie płacenia podatków lub pranie pieniędzy) czy też wykluczenia finansowego znacznej części społeczeństwa. W gospodarkach rozwiniętych prace nad CBDC są natomiast często motywowane dynamicznym rozwojem nowoczesnych technologii oraz spadkiem wykorzystania gotówki w płatnościach detalicznych, który może w konsekwencji doprowadzić do zaistnienia różnego rodzaju ryzyka, związanego między innymi z formowaniem się monopoli prywatnych na rynku usług płatniczych.
NBP uważnie monitoruje postęp prac w zakresie emisji CBDC na świecie, aby – w razie zaistnienia takiej potrzeby – móc podjąć stosowne działania także w Polsce. W warunkach polskich aktualnie nie występują przesłanki, którymi kierowały się inne banki centralne przy rozpoczęciu testów pilotażowych w zakresie emisji CBDC czy wdrożeń pieniądza cyfrowego. Czerpiąc z badań innych banków centralnych, NBP jest dalece zaawansowany w analizie kluczowych kwestii związanych z emisją pieniądza cyfrowego banku centralnego.

Jak Pan ocenia przegląd strategii EBC? Czy podwyżka celu inflacyjnego i inne działania, rodzą jakieś implikacje dla naszej polityki monetarnej?

Wprowadzenie celu symetrycznego było już od dawna zapowiadane, jeszcze przez poprzedniego prezesa EBC, Mario Draghiego i w zasadzie przesądzone. Stosowana przez EBC definicja stabilności cen, tj. inflacja bliska, ale niższa niż 2 proc., była od początku niezbyt czytelna, determinowana względami bardziej historycznymi niż ekonomicznymi. Wiele prac badawczych wskazywało na mankamenty takiego ujęcia „celu” inflacyjnego, w tym wyższe ryzyko deflacji i zderzenia się z efektywnym dolnym ograniczeniem dla nominalnych stóp procentowych banku centralnego. Zmiana była zatem oczywista, ale czas jej wprowadzenia bardzo charakterystyczny. Trudno oprzeć się wrażeniu, że decyzja o zmianie formuły celu, z dodatkowym akcentem na jego średniookresowy charakter, oznacza de facto podwyższenie celu. Umożliwia to EBC tolerowanie inflacji przez pewien, nieokreślony czas, na poziomie wyższym niż 2 proc., a zatem także bardziej długotrwałe luzowanie polityki pieniężnej. Trudno nie skojarzyć tego z podobną zmianą strategii przez Fed.

Czy zapowiedź utrzymania przez rząd wciąż ekspansywnej polityki budżetowej, z rosnącymi wydatkami, płynącymi za chwilę miliardami euro z nowej perspektywy unijnej, Funduszu Odbudowy, będzie miała wpływ na decyzje RPP?

Przyszła polityka fiskalna w takim kształcie, jaki jest aktualnie znany, jest oczywiście uwzględniana w naszych projekcjach inflacji i w prowadzonej polityce pieniężnej.

Lansuje Pan konieczność utrzymywania obrotu gotówkowego, nie jest tajemnicą, że rząd na czele z ministrem finansów, chce promować transakcje bezgotówkowe, także jako odpowiedź na uszczelnienie systemu podatkowego. Czy te strategie nie stoją w sprzeczności? Czy to nie jest otwarte pole konfliktu?

NBP przez wiele lat także promował transakcje bezgotówkowe, bo ich rozwój bezsprzecznie wspiera nowoczesną gospodarkę. Jednak rozwój bezgotówkowych form płatności nie może wypierać obrotu gotówkowego, bo on jest także bardzo ważny. Po pierwsze dlatego, że nadal część społeczeństwa nie chce lub nie może korzystać z usług bankowych. Dla tych osób powszechna akceptacja gotówki jest sprawą niezwykle istotną, bo chroni je przed wykluczeniem finansowym i społecznym. Po drugie, stosowana metoda płatności powinna zależeć wyłącznie od wolnego wyboru obywateli. Jest to fundamentalna kwestia w gospodarce rynkowej i element wolności osobistej. Przypomnę, że banknoty i monety emitowane przez NBP są prawnym środkiem płatniczym w Polsce. Nie wolno zakazywać ich używania. Po trzecie wreszcie, to kwestia bezpieczeństwa. Systemy płatności bezgotówkowych, niezależnie jak nowocześnie i jak dobrze zabezpieczone, są jednak narażone na awarie, ataki hackerskie, ograniczenia w dostępności sieci i wiele innych zagrożeń czy sytuacji ekstremalnych. Gotówka zapewnia w takich sytuacjach utrzymanie ciągłości płatności i obrotu gospodarczego.

Czy promowanie obrotu gotówkowego nie jest jednak wsteczne?

Jeżeli ktoś uważa, że gospodarka bez gotówki jest nowocześniejsza, bardziej sprawna i bezpieczniejsza, to warto zapoznać się np. z doświadczeniami szwedzkimi. Niedawno ukazał się na łamach naszego Obserwatora Finansowego wywiad z prezesem Banku Szwecji (Riksbanku) Stefanem Ingvesem. Prezes Ingves jasno wskazuje, że projekt waluty cyfrowej testowany pilotażowo przez Riksbank nie jest wynikiem dążenia do nowoczesności, tylko reakcją na zanik obiegu gotówkowego i koncentrację płatności w systemie bezgotówkowym wprowadzonym przez banki komercyjne.
Przypomnę jeszcze tylko, że Europejski Bank Centralny z dużym zadowoleniem przyjął propozycję NBP oraz inicjatywę legislacyjną pana prezydenta Andrzeja Dudy, by zagwarantować obowiązek akceptowania płatności gotówkowych przez podmioty prowadzące działalność gospodarczą w Polsce. EBC opracował i realizuje także własną strategię w sprawie gotówki. Podkreśla, że pieniądz gotówkowy jest ważnym elementem swobody wyboru metody płacenia oraz warunkiem włączenia finansowego, czyli zapewnienia wszystkim grupom społecznym dostępu do usług finansowych. Strategia EBC ma gwarantować, że gotówka pozostanie powszechnie dostępna i akceptowana jako środek płatniczy oraz środek gromadzenia oszczędności.

Prezes NBP prof. Adam Glapiński dla „Financial Times”

Komunikaty

Prezes NBP prof. Adam Glapiński dla „Financial Times”

Data publikacji strony: 05-07-2021

Dane dotyczące inflacji nie są niepokojące, mówi szef polskiego banku centralnego.

Adam Glapiński podkreśla też, że nie ma żadnych oznak występowania baniek napędzanych przez niskie stopy procentowe.

James Shotter - Warszawa

Prezes polskiego banku centralnego nie podziela krótkoterminowych obaw o inflację, mimo że inne banki centralne regionu zaczynają podnosić stopy procentowe, aby przeciwdziałać gwałtownym wzrostom cen.

Adam Glapiński powiedział, że dane dotyczące inflacji obecnie nie są „niepokojące” i podkreślił, że inflacja jest napędzana po części przez przejściowe czynniki zewnętrzne, takie jak efekty bazy i ceny paliw. Polska jest na drugimi miejscu w UE pod względem wysokości stopy inflacji – w maju wyniosła ona 4,7% r/r, by w czerwcu nieco spaść do 4,4%.

„Po wyeliminowaniu wpływu czynników regulacyjnych i podażowych na inflację CPI, otrzymujemy inflację zbliżoną do 2,5%, a więc znajdującą się w środkowym przedziale naszego celu inflacyjnego,” powiedział z rozmowie z dziennikiem „Financial Times”. „Obecnie nie ma więc żadnych powodów do niepokoju, zwłaszcza że spodziewamy się także spadku inflacji CPI.”

Wzrost inflacji odnotowano w wielu krajach wraz ze znoszeniem obostrzeń związanych z pandemią. Skłoniło to niektórych ekonomistów do wezwania banków centralnych do zaprzestania stosowania środków stymulacyjnych przyjętych w czasie kryzysu. Banki centralne na Węgrzech i w Czechach podniosły stopy procentowe w ostatnim miesiącu.

Adam Glapiński powiedział, że bank centralny, Narodowy Bank Polski, będzie „bardzo uważnie” wypatrywał sygnałów świadczących o tym, że rosnące płace powodują wzrost cen, w miarę jak gospodarka przyspiesza po jej „zamknięciach” (ang. lockdowns) spowodowanych pandemią. Spodziewa się, że w przyszłym roku polska gospodarka urośnie o ponad 5%.

„Jeśli zauważymy tendencję, że w ciągu kilku kwartałów wzrost cen może być napędzany przez czynniki o charakterze popytowym, wówczas będziemy działać. Kiedy to nastąpi? Trudno określić to precyzyjnie, jednak raczej nie wcześniej niż jesienią tego roku. A może dopiero w połowie przyszłego roku,” powiedział.

„Nasze podejście podobne jest do podejścia Rezerwy Federalnej czy EBC – czekamy, aż ożywienie gospodarcze się ugruntuje. Następnie będziemy obserwować, czy istnieje ryzyko wzrostu inflacji. I na pewno się nie zawahamy – będziemy działać natychmiast, jak tylko będzie to konieczne.”

Część ekonomistów utrzymuje, że NBP powinien już teraz podjąć kroki mające na celu okiełznanie inflacji, jako że na polskim rynku pracy widać oznaki jego kurczenia się. Bezrobocie w Polsce, wynoszące 3,8% ludności w wieku produkcyjnym, należy według Eurostatu do najniższych w UE.

„Polska ma bardzo niską stopę bezrobocia, co wywiera presję płacową. Co więcej, ‘Polski Ład’ [rządowy program zobowiązań podatkowych i wydatkowych] pobudzi popyt,” powiedziała Alicja Defratyka, ekonomistka portalu ciekaweliczby.pl.

Dodała: „Myślę, że inflacja prawdopodobnie osiągnie od 4,5% do 5% do końca tego roku, choć może być nawet wyższa, jeżeli wszystkie środki zaproponowane w ramach ‘Polskiego Ładu’ wejdą w życie.”

Adam Glapiński powiedział, że NBP nie ma „żadnych szczególnych obaw” co do rynku pracy, i że napływ pracowników z sąsiedniej Ukrainy i Białorusi „na pewno będzie wystarczający, aby zaspokoić rosnące zapotrzebowanie na siłę roboczą” w nadchodzących latach.

„Oczywiście wypatrujemy oznak pojawiania się jakichkolwiek ‘wąskich gardeł’ na rynku pracy, ale obecnie nie obserwujemy nadmiernej presji płacowej. Płace rosną, choć wolniej niż wydajność pracy. Jednostkowe koszty pracy nie wzrastają,” powiedział.

Dodał: „Najgorsze, co mogłoby nas spotkać, to spirala płacowo-cenowa, ale ryzyko jej wystąpienia jest bardzo ograniczone. Obecnie w Polsce takiego ryzyka nie ma i w tej chwili nie przewidujemy, aby miało ono wystąpić w nadchodzących kwartałach. Nie mamy też podstaw, aby przewidywać jego wystąpienie w przyszłym roku.”

Ekonomiści zgłaszają też obawy o ultrałagodną politykę pieniężną napędzającą bańki w sektorach nieruchomości i finansów. Jednak Adam Glapiński powiedział, że polskie banki są dobrze dokapitalizowane i że rynek nieruchomości nie ulega przegrzaniu.

„Obecnie w sektorze nieruchomości nie ma żadnych oznak występowania baniek napędzanych przez niskie stopy procentowe. I nie spodziewamy się ich wystąpienia,” powiedział.

„Należy mieć na uwadze, że te niskie stopy procentowe utrzymują się dopiero od stosunkowo bardzo krótkiego czasu i zgodnie z oczekiwaniami rynku zaczniemy wychodzić z ich obszaru już w następnym roku. Natomiast cykle na rynku nieruchomości są znacznie dłuższe.” […].

Prezes NBP w wywiadzie dla Salon24

Komunikaty

Prezes NBP w wywiadzie dla Salon24

Data publikacji strony: 02-07-2021

W ciągu 10 lat przegonimy Włochy – prof. Adam Glapiński, Prezes NBP

Warszawa, 2 lipca 2021 r. – Narodowy Bank Polski informuje, że dziś w serwisie Salon24 został opublikowany wywiad z prof. Adamem Glapińskim, Prezesem NBP.

Poniżej przekazujemy wybrane cytaty z wywiadu z prof. Adamem Glapińskim, Prezesem Narodowego Banku Polskiego:

Jednak jeśli my mamy zmieniać politykę pieniężną, to musimy wiedzieć, jakie są przyczyny wyższej inflacji, czy są one zależne od polityki pieniężnej NBP. Bo jeśli nie są, to walka z taką inflacją za pomocą narzędzi banku centralnego może Polakom przynieść więcej szkody niż pożytku.

Ja nie mam żadnych ortodoksyjnych poglądów, ani liberalnych, ani interwencjonistycznych. Jestem całe życie stuprocentowym pragmatykiem i uważam, że trzeba robić to, co jest korzystne dla gospodarki, dla kraju, dla obywateli i w tym zakresie nie zawaham się ani przez chwilę.

Nie po to ratowaliśmy gospodarkę i miejsca pracy w pandemii, żeby teraz popsuć perspektywy ożywienia pochopnymi decyzjami.

Jestem kandydatem, który opowiada się za jak najszybszym wzrostem gospodarczym i małym zróżnicowaniem pod względem bogactwa społecznego.

Żeby być dobrym ekonomistą, trzeba dużo przeczytać, trzeba nabyć wiedzę, co się udawało, co się nie udawało w historii, co działało, a co nie.

To jest naprawdę ważne, aby służyć innym.

Zapraszamy do zapoznania się z wywiadem na stronie serwisu Salon24: W ciągu 10 lat przegonimy Włochy.

Artykuł prof. Adama Glapińskiego w „L’Opinion”

Komunikaty

Prezes NBP i Premier RP w światowych mediach o Polsce po pandemii

Data publikacji strony: 25-06-2021

W światowej inicjatywie NBP, obok artykułu Prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego i Premiera RP Mateusza Morawieckiego wypowiadają się także historycy i inni intelektualiści, jak William A. Allen, prof. Michał Kleiber, Marcin Jakubowski, Jarosław Szarek, prof. Aleksander Surdej, Andrzej Krajewski, Artur Szklener.

Warszawa, 25 czerwca 2021 r. – Narodowy Bank Polski informuje, że dziś we francuskim dzienniku „L’Opinion” został opublikowany artykuł profesora Adama Glapińskiego, Prezesa NBP, pt. „Stabilizacja i wyzwania po pandemii”.

Artykuł ukazał się w ramach projektu „Opowiadamy Polskę światu”, którego najnowsza odsłona jest poświęcona innowacyjnej Polsce i pomysłom na wychodzenie z pandemii COVID-19.

[…] określenie optymalnej strategii wyjścia z działań niekonwencjonalnych w polityce pieniężnej jest nie lada wyzwaniem. Można jednak z całą pewnością powiedzieć, że proces ten – zarówno na świecie, jak i w Polsce – powinien być mądrze rozłożony w czasie i postrzegany jako element ciągłości polityki banku centralnego, która z jednej strony nie może naruszyć fundamentów pokryzysowego wzrostu, a z drugiej – dopuścić do narastania nierównowag makroekonomicznych i finansowych – napisał prof. Adam Glapiński, Prezes NBP, w artykule dla „L’Opinion”.

Mamy ambitne plany na przyszłość, których wspólnym mianownikiem jest doganianie krajów o najwyższym poziomie zamożności. W dążeniu do tego celu musimy nie tylko prowadzić roztropną politykę pieniężną, ale także w pełni wykorzystać możliwości, jakie stwarza nam wzrost naszych rezerw dewizowych – czytamy w artykule Prezesa NBP.

[…] musimy roztropnie wprowadzić Polskę na ścieżkę zrównoważonego wzrostu i konwergencji oraz mądrze inwestować rosnące aktywa rezerwowe. Stawką jest bezpieczna przyszłość i dalsza poprawa materialnych warunków życia milionów Polek i Polaków – podkreślił prof. Adam Glapiński w publikacji dla francuskiego dziennika.

L’Opinion to jeden z najbardziej opiniotwórczych tytułów we Francji i główny partner The Wall Street Journal w Europie.

Artykuł prof. Adama Glapińskiego, obok tekstów autorstwa premiera RP, historyków i innych intelektualistów, publikowanych w ramach projektu „Opowiadamy Polskę światu”, ukaże się także w najbliższy weekend w ponad 50 mediach na świecie. Wszystkie artykuły są poświęcone innowacyjnej Polsce; można je przeczytać na portalu www.WszystkoCoNajwazniejsze.pl.

Najnowsza odsłona projektu „Opowiadamy Polskę światu” jest realizowana przez Instytut Nowych Mediów przy wsparciu Instytutu Pamięci Narodowej, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Narodowego Banku Polskiego i Polskiej Agencji Prasowej.


Artykuł Prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego dla „Dziennika Gazety Prawnej”

Komunikaty

Jesteśmy gotowi na każdy scenariusz

Data publikacji strony: 23-03-2021

Mija właśnie rok od kiedy pandemia COVID-19 dotarła do Polski. Już od 12 miesięcy toczymy walkę nie tylko o zdrowie i życie Polaków, lecz także o kondycję naszej gospodarki. Tak jak spowolnienie rozprzestrzeniania się wirusa, tak również ograniczenie kosztów gospodarczych pandemii wymagało szybkich i zdecydowanych działań. Pomimo wielu znaków zapytania – dotyczących transmisji wirusa, a także wpływu pandemii na decyzje podmiotów gospodarczych – NBP podjął w zeszłym roku szybkie i zdecydowane działania, które istotnie złagodziły negatywny wpływ szoku pandemicznego na gospodarkę.

Znacząco obniżyliśmy stopy procentowe i rozpoczęliśmy skup obligacji emitowanych i gwarantowanych przez Skarb Państwa. Mimo że decyzje w zakresie polityki pieniężnej podejmowaliśmy bardzo szybko i w warunkach ogromnej niepewności, dziś możemy już powiedzieć, że – wraz z działaniami po stronie polityki fiskalnej – zapewniły one skuteczne wsparcie dla polskiej gospodarki. Ten sukces znalazł odzwierciedlenie nie tylko w danych o PKB, zgodnie z którymi spadek produktu krajowego był w Polsce ponaddwukrotnie mniejszy niż średnio w Europie. Jego najważniejszym wymiarem jest ograniczenie skali kosztów, jakie z powodu pandemii ponoszą polskie rodziny i polscy przedsiębiorcy.

W szczególności udało się uniknąć pogorszenia sytuacji na rynku pracy, na co wskazuje m.in. najniższa w całej Unii Europejskiej stopa bezrobocia, a także nadal solidne, realnie dodatnie tempo wzrostu płac. Z pandemią nieźle radzi sobie sektor przedsiębiorstw, choć oczywiście sytuacja jest zróżnicowana i najmocniej poszkodowany pozostaje sektor usług. Jednak mimo restrykcji liczba firm, które ogłosiły upadłość, była w ubiegłym roku niższa niż w 2019 r. Co więcej, stan środków na rachunkach bankowych firm oraz gospodarstw domowych jest obecnie znacznie wyższy niż przed wybuchem pandemii.

Można zatem ocenić, że nasze dotychczasowe zmagania z gospodarczymi skutkami pandemii przyniosły pozytywne efekty. Niestety jest jednak zbyt wcześnie, by ogłosić pełny sukces. Pandemia się wcale nie skończyła, w Europie notujemy nadal dużo zachorowań, a w Polsce mamy do czynienia z trzecią falą wzrostu liczby infekcji. Trudno więc przewidzieć, kiedy całkowicie uporamy się z pandemią i kiedy nareszcie przestanie ona negatywnie wpływać na aktywność gospodarczą.

Pocieszające jest jednak to, że kolejne fale pandemii powodują coraz mniejsze straty ekonomiczne. Dostępne dane sugerują, że wiele gospodarek – w tym Polska – dostosowuje się do funkcjonowania w pandemicznych warunkach. Co więcej, wśród ekonomistów dominuje przekonanie, że wraz z przewidywanym niedługo spadkiem liczby zachorowań i zniesieniem większości restrykcji, w wielu krajach dojdzie do wyraźnego ożywienia aktywności gospodarczej. Obecnie najczęściej zakłada się, że istotna poprawa sytuacji epidemicznej nastąpi w drugiej połowie bieżącego roku. Prognozy wzrostu gospodarczego na świecie – formułowane przy takich założeniach – sugerują, że już w perspektywie II kw. koniunktura w gospodarce globalnej istotnie się poprawi. Odbić ma także wzrost gospodarczy w naszym najbliższym otoczeniu gospodarczym, choć skala wzrostu PKB w strefie euro w tym roku będzie jeszcze najprawdopodobniej umiarkowana.

Również w polskiej gospodarce już w miesiącach letnich oczekiwane jest istotne ożywienie koniunktury. Na taki scenariusz wskazuje m.in. marcowa projekcja NBP. Po silnym odbiciu w II kw. tego roku – wzmocnionym dodatkowo przez statystyczne efekty bazy związane z bardzo silnym spadkiem PKB w 2020 r. – w dalszej części roku aktywność ma rosnąć w solidnym tempie, wspierana przez dobre wyniki eksportu i ożywienie popytu wewnętrznego. Zgodnie z projekcją także w kolejnych latach czeka nas dynamiczny wzrost polskiej gospodarki. Krótko mówiąc, projekcja marcowa przewiduje bardzo pozytywny rozwój koniunktury w Polsce w kolejnych latach. Należy mieć nadzieję, że przewidywania te się spełnią.

Jak na razie jednak ożywienie gospodarcze jest ograniczone i dotyczy wybranych sektorów gospodarki, głównie tych zorientowanych na eksport. Natomiast wolniejszy wzrost produkcji w branżach przemysłu zorientowanych na rynek krajowy wraz ze spadkiem sprzedaży detalicznej wskazuje na razie na słabość popytu krajowego. Oczywiście nie oznacza to, że w dalszej części roku nie dojdzie do wyraźnej poprawy koniunktury. Jednak żeby się tak stało, muszą zostać spełnione dwa warunki. Po pierwsze, niezbędna jest wyraźna poprawa sytuacji epidemicznej, która pewnie nastąpi wraz z postępem szczepień. Po drugie, poprawa ta musi przyczynić się do ożywienia wydatków konsumpcyjnych i inwestycyjnych. O ile na przebieg pandemii nie mamy oczywiście wpływu, to jednak poprzez utrzymanie łagodnego nastawienia w polityce pieniężnej możemy nadal wspierać gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa, zwiększając tym samym szansę na silne i trwałe odbicie gospodarki po ubiegłorocznej recesji.

Jest to nie tylko możliwe, ale także pożądane, ze względu na obecne i przewidywane kształtowanie się inflacji. Utrzymywanie dotychczasowych działań będzie bowiem sprzyjać realizacji podstawowego celu NBP, tj. utrzymaniu inflacji cen konsumenta na poziomie 2,5 proc., +/- 1 punkt procentowy. W styczniu dynamika cen konsumpcyjnych wyniosła 2,7 proc. a w lutym 2,4 proc., więc była w pełni zgodna z celem inflacyjnym NBP. Jeżeli chodzi o perspektywy inflacji, to oczywiście i tutaj mamy znaczną niepewność. Wiemy, że w bieżącym roku inflacja będzie nadal podwyższana przez czynniki regulacyjne, czyli głównie już podniesione ceny energii elektrycznej oraz planowane dalsze podwyżki cen wywozu śmieci. Co więcej, w najbliższych miesiącach w kierunku wzrostu rocznej dynamiki cen oddziaływać będą także tzw. efekty bazy na cenach paliw, na które nałoży się także wzrost cen ropy naftowej na rynkach światowych. W sumie czynniki te będą istotnie podbijały dynamikę cen i od II kw. może ona kształtować się w pobliżu 3 proc. Tak więc do końca roku nieznacznie wyższy niż obecnie – choć nadal w ramach przedziału odchyleń od celu NBP – poziom inflacji będzie w dużym stopniu efektem negatywnych szoków podażowych, tj. czynników znajdujących się poza bezpośrednią kontrolą polityki pieniężnej. Nie będzie to natomiast z całą pewnością efekt nadmiernego nasilenia presji popytowej w całej gospodarce. Nawet jeżeli dojdzie w tym roku do oczekiwanego ożywienia, to nastąpi ono po wyraźny spadku PKB w zeszłym roku i w efekcie luka popytowa pozostanie ujemna. Dlatego też projekcja NBP przewiduje, że inflacja bazowa – mimo że jest przecież także podwyższana przez wzrost cen administrowanych – będzie w ciągu najbliższego roku stopniowo spadać. Projekcja sugeruje także, że w kolejnych latach dynamicznemu wzrostowi aktywności gospodarczej będzie towarzyszyć stopniowy wzrost inflacji bazowej, jednak łączna dynamika cen pozostanie zgodna z celem NBP.

Oczywiście wszelkie przewidywania obarczone są niepewnością, szczególnie te dotyczące końca horyzontu projekcji, tj. 2023 r. Bardzo wiele zależeć będzie od rozwoju pandemii i jej wpływu na wzrost gospodarczy w Polsce i Europie. Dlatego musimy też powinniśmy mieć nadzieję na najlepszy rozwój wypadków, ale być przygotowani także na gorsze scenariusze. Mamy nadzieję, że niedługo uda się zapanować nad pandemią, co pozwoli polskiej gospodarce na powrót do szybkiego wzrostu i naszego „cudu gospodarczego”.

Jednak działania NBP nie mogą opierać się na myśleniu życzeniowym. Naszym zadaniem jest zwiększenie szans na powrót do szybkiego wzrostu gospodarczego po pandemii, przy zachowaniu stabilności cen i równowagi makroekonomicznej. To oznacza, że musimy kontynuować dotychczasowe działania w zakresie polityki pieniężnej. Musimy zapewniać niski koszt finansowania dla wszystkich sektorów. Nie możemy przy tym pozwolić, by ewentualne gwałtowne zmiany kursu walutowego lub rentowności obligacji ograniczyły nasze perspektywy wzrostu, bo chodzi o potencjał wzrostu polskiej gospodarki w okresie wielu kolejnych lat. Właśnie po to mamy własną walutę, polskiego złotego, by mieć możliwość prowadzenia niezależnej i autonomicznej polityki pieniężnej, która wraz z płynnym kształtowaniem się kursu walutowego jest amortyzatorem szoków. Tym samym, zwłaszcza w tzw. trudnych czasach, nasza waluta pomaga nam ograniczać negatywny wpływ wstrząsów zewnętrznych na gospodarkę i umożliwia szybsze odrabianie strat. Dzięki odporności na kryzys, jaką zapewnia nam posiadanie własnej waluty, jesteśmy w stanie utrzymać się na ścieżce konwergencji i doganiać kraje o najwyższym poziomie zamożności. Ostatecznie stawką jest dalsza poprawa sytuacji materialnej polskich rodzin i polskich przedsiębiorców.

Artykuł pochodzi z „Dziennika Gazety Prawnej” (23 marca 2021 r.)

Wywiad z Prezesem NBP prof. Adamem Glapińskim dla Obserwatora Finansowego

Panie Prezesie, co z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć o 2020 roku?

Dzisiaj, choć sytuacja epidemiczna jest nadal trudna, możemy stwierdzić, że z powodzeniem stawiliśmy czoła wyzwaniom związanym z pandemią i wynikającemu z niej pogorszeniu koniunktury. Wspólnie przyczyniliśmy się także do tego, że polska gospodarka i państwo polskie dobrze poradziły sobie z kryzysem pandemicznym.

Pandemia miała silne, negatywne skutki dla gospodarki globalnej.

Działania hamujące transmisję wirusa – w szczególności wprowadzone w wielu krajach zamrożenie działalności części sektorów – miały istotny, negatywny wpływ na aktywność gospodarczą. Wpływ ten dodatkowo nasilały indywidualne decyzje przedsiębiorców i zwykłych ludzi, którzy – w obliczu zwiększonej niepewności dotyczącej przyszłej koniunktury i obaw o zdrowie – ograniczali wydatki na inwestycje i konsumpcję. Negatywne skutki ekonomiczne pandemii były także wzmacniane przez ich równoczesne wystąpienie w wielu gospodarkach, silnie obniżając międzynarodową wymianę handlową. W konsekwencji w II kwartale 2020 r. w gospodarce globalnej doszło do załamania aktywności w skali nienotowanej od dekad.

Jak na tym tle radziła sobie Polska?

Także w Polsce w II kwartale 2020 r. zanotowaliśmy duży spadek PKB. Była to wysoka, ale nieunikniona cena szybkiego zahamowania rozwoju epidemii, który osiągnięto dzięki nałożeniu restrykcji na działalność części branż i ograniczeniu mobilności obywateli. Jednocześnie organy państwa równie szybko podjęły kroki, których celem było złagodzenie negatywnego wpływu pandemii na sytuację polskich firm i rodzin. Także Narodowy Bank Polski podjął zdecydowane i wyprzedzające kroki, by wesprzeć polską gospodarkę. NBP znacząco obniżył stopy procentowe, w tym stopę referencyjną do poziomu 0,1 proc., a także uruchomił skup obligacji emitowanych i gwarantowanych przez Skarb Państwa. W ten sposób złagodził negatywny wpływ pandemii na sytuację finansową zadłużonych gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, ponieważ jego działania przełożyły się na spadek wysokości rat kredytowych. Ponadto NBP skupił obligacje o wartości wynoszącej w cenach zakupu blisko 113 mld złotych. Nabywając te papiery wartościowe, NBP oddziaływał w kierunku obniżenia rentowności obligacji, co wzmocniło siłę oddziaływania poluzowania monetarnego na gospodarkę, a jednocześnie zwiększało przestrzeń fiskalną dla realizacji działań antykryzysowych rządu.

Dzięki działaniom podjętym w zakresie polityki gospodarczej państwa, a także dzięki nadzwyczajnej zdolności polskich przedsiębiorców do adaptowania się do trudnych warunków, Polska przeszła przez pandemiczny szok wyjątkowo łagodnie. Spadek PKB w II kwartale 2020 r. był w Polsce płytszy niż w zdecydowanej większości pozostałych gospodarek europejskich. Ponadto w III kwartale 2020 r. zanotowaliśmy wyraźne ożywienie aktywności gospodarczej, co dowodzi, że dzięki odpowiedniej reakcji polityki gospodarczej udało się uniknąć utrwalenia negatywnego wpływu szoku na gospodarkę.

Czy z dzisiejszej perspektywy uważa Pan, że reakcja NBP na kryzys była adekwatna?

Nie mam żadnych wątpliwości, że nasza reakcja była odpowiednia. Potwierdza to wielu światowych ekspertów, a szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Kristalina Georgiewa przyznała wprost, w rozmowie z dziennikarzami, że NBP obrał słuszny kierunek. Jak wspominałem, NBP bardzo szybko zareagował na ryzyka związane z pandemią i podjął działania mające na celu łagodzenie skutków tego szoku dla gospodarki. I dzisiaj możemy z pełnym przekonaniem powiedzieć, że nasze działania okazały się skuteczne. Po pierwsze obniżka stóp przełożyła się w pełni na obniżenie oprocentowania kredytów. I pamiętajmy, że nie chodzi tylko o nowe zobowiązania, ale także te zaciągnięte przed pandemią. A obniżenie oprocentowania spłacanych kredytów oznacza spadek wysokości spłacanych rat, co polskie rodziny i firmy odczuły w swoich portfelach. To ograniczyło także ryzyko niewypłacalności wielu firm, które mogłoby mieć poważne reperkusje dla sytuacji na rynku pracy i przyszłego wzrostu gospodarczego. Po drugie wyraźnie obniżyły się także rentowności obligacji skarbowych, dzięki czemu podatnicy zapłacą mniej za realizowane w reakcji na pandemię działania rządu.

Krótko mówiąc, poluzowanie polityki pieniężnej NBP istotnie zmniejszyło skalę recesji w 2020 r. Działania te zwiększą także dynamikę polskiego PKB w 2021 roku. Nasi eksperci szacują, że łącznie w tych dwóch latach PKB będzie dzięki naszym działaniom wyższy o 1,4 punktu procentowego. To bardzo dużo. Poluzowanie polityki pieniężnej przyczyniło się też do ograniczenia ryzyka spadku inflacji poniżej celu NBP, co byłoby bardzo niekorzystne dla naszej gospodarki. Nie ma więc wątpliwości, że nasza reakcja na pandemię była odpowiednia i natychmiastowa.

Wracając do bieżącej sytuacji gospodarczej. W III kwartale 2020 r. wydawało się, że najgorsze mamy już za sobą. Czy ponowny wzrost zachorowań w październiku i listopadzie zmienił tę ocenę?

Nadal uważam, że w wymiarze gospodarczym najgorsze mamy już za sobą, ale druga fala koronawirusa zahamowała wcześniejsze ożywienie i zwiększyła niepewność. Na szczęście nie wywarła już tak dramatycznych skutków, z jakimi musieliśmy zmierzyć się wiosną 2020 r. I to mimo że pod względem epidemicznym jesień 2020 roku okazała się być dużo trudniejsza. A to między innymi dlatego, że choć nasilenie epidemii wymusiło ponowne zaostrzenie restrykcji, to udało się uniknąć zamrożenia wielu sektorów, a część przedsiębiorców dostosowała swoją działalność do panujących warunków. Jednocześnie NBP kontynuował wcześniejsze działania zapewniające niskie koszty finansowania. W efekcie w IV kwartale – jak sugerują dostępne dane – polska gospodarka nie ucierpiała tak mocno jak przy pierwszej fali. Bo chociaż koniunktura w usługach ponownie się pogorszyła, to przemysł jak dotąd radzi sobie dobrze. W sumie jednak w IV kwartale 2020 r. prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z pogłębieniem spadku PKB w ujęciu rocznym, choć spadek ten będzie wyraźnie mniejszy niż w II kwartale 2020 roku.

Czy to właśnie ta odporność polskiej gospodarki stoi za obserwowaną w ostatnim czasie presją na aprecjację złotego? Czy prawdą jest, że NBP w ostatnim czasie interweniował na rynku walutowym?

Brak wyraźnego i trwalszego dostosowania kursu złotego do globalnego szoku oraz poluzowania polityki pieniężnej NBP jest częściowo sygnałem wskazującym na pozytywną ocenę polskiej gospodarki przez inwestorów. Ale ma także związek z tym, że główne banki centralne nadal silnie luzują politykę pieniężną poprzez skup aktywów prowadzony na większą skalę niż robi to NBP, poprzez zwiększanie płynności i zapowiedzi utrzymywania niskich, a nawet ujemnych stóp przez kilka kolejnych lat. To stwarza warunki do wzrostu cen aktywów globalnie, co było widać ostatnio na wielu rynkach, w tym także na rynku walutowym. Pamiętajmy, że kurs walutowy dla takiej gospodarki jak nasza odgrywa istotną rolę jako parametr kształtujący ogólną restrykcyjność warunków monetarnych i amortyzator wstrząsów. W 2008 i na początku 2009 r. w reakcji na globalny kryzys finansowy złoty podlegał silnej deprecjacji, która obok automatycznych stabilizatorów w polityce fiskalnej, była najważniejszym czynnikiem, który pozwolił Polsce, jako jedynemu krajowi w UE, uniknąć recesji. W 2020 r. doświadczyliśmy recesji, co wymagało od NBP zdecydowanego poluzowania polityki pieniężnej. Jednocześnie złoty tylko przejściowo się osłabiał i to w ograniczonej skali, przez co ostatecznie realny efektywny kurs walutowy praktycznie nie zmienił się wobec poziomu sprzed pandemii.

W ostatnich miesiącach nie zmienialiśmy stóp procentowych, bo przestrzeń do tego była mniejsza, a jednocześnie skupowaliśmy mniej aktywów. Natomiast polityka głównych banków centralnych, w tym EBC, była nadal silnie luzowana. Stwarzało to presję na aprecjację złotego i ryzyko procyklicznego umocnienia kursu w sytuacji trwającej drugiej fali pandemii oraz przy utrzymującej się znacznej niepewności dotyczącej skali i trwałości ożywienia w kolejnych kwartałach.

Powtórzę, brak dostosowania kursowego osłabia działanie naturalnego mechanizmu, który pozwala gospodarkom o płynnym kursie złagodzić skalę osłabienia koniunktury, wzmocnić możliwości ożywienia i ograniczyć ryzyko nadmiernego obniżenia inflacji. Dlatego też narastająca ostatnio presja na wzrost wartości złotego jest bardzo niepokojąca i bardzo szkodliwa. Szkodliwa z punktu widzenia odbicia wzrostu naszego PKB i utrzymania dynamiki eksportu. W sytuacji naszej projekcji inflacji w 2021 r. na niskim poziomie, tworzy to oczywiście przestrzeń do ewentualnych, zdecydowanych interwencji banku centralnego. Dlatego też Zarząd NBP od połowy grudnia 2020 r. dokonuje zakupu walut obcych na rynku walutowym w celu wzmocnienia oddziaływania poluzowania polityki pieniężnej NBP na gospodarkę.

W grudniu liczba zachorowań na COVID-19 obniżyła się, a pod koniec roku rozpoczęły się szczepienia. Jednocześnie jest szansa, że po 17 stycznia zacznie się znoszenie pandemicznych obostrzeń. Czy możemy się więc spodziewać, że rok 2021 przyniesie już poprawę koniunktury?

Z dnia na dzień nie powrócimy do normalności, ale można przypuszczać, że wpływ epidemii na gospodarkę będzie stopniowo słabnąć. Nadzieję na taki rozwój wypadków zwiększa rozpoczęcie szczepień, a także adaptacja społeczeństwa do funkcjonowania w warunkach pandemii. A jeżeli wpływ pandemii na gospodarkę rzeczywiście wyraźnie osłabnie, to istnieje spora szansa, że 2021 r. przyniesie poprawę koniunktury. Na taki scenariusz wskazują zresztą nasze prognozy, według których w 2021 r. będziemy notować stopniową odbudowę aktywności gospodarczej. Co ważne, ożywieniu aktywności gospodarczej będzie towarzyszyć umiarkowana inflacja, która według prognoz będzie zgodna z celem NBP. Warto przy tym pamiętać, że podwyższająco na inflację nadal będą oddziaływały czynniki regulacyjne, które mają charakter negatywnych szoków podażowych, czyli wzrost cen energii i wywozu śmieci. Bez ich oddziaływania dynamika cen byłaby istotnie niższa. Krótko mówiąc – scenariuszem bazowym na 2021 r. jest stopniowe ożywienie koniunktury i inflacja zgodna z celem NBP. Mam nadzieję, że taki scenariusz się zmaterializuje. Ale 2020 r. nam przypomniał, że przebieg procesów epidemicznych, a przez to także gospodarczych, nie jest łatwy do przewidzenia. W takiej sytuacji powrót gospodarki do normalności może zająć nam więcej czasu niż przewidujemy. To z kolei rodziłoby także ryzyko spadku dynamiki cen poniżej celu inflacyjnego, co w obecnej sytuacji makroekonomicznej byłoby dodatkowo niekorzystne dla gospodarki.

Biorąc pod uwagę zarysowane przez Pana perspektywy koniunktury i inflacji, czy NBP planuje dalsze poluzowanie polityki pieniężnej?

Z dzisiejszej perspektywy obecny poziom stóp procentowych jest właściwy i najlepiej odpowiada obecnej sytuacji. Jednak w pierwszym kwartale 2021 r. jest możliwe dalsze obniżenie stóp. Dlatego prowadzimy w NBP odpowiednie analizy możliwych okoliczności i potencjalnych skutków takiego obniżenia stóp procentowych. Jeżeli pandemia i sytuacja gospodarcza będą się rozwijały zgodnie ze scenariuszem bazowym, czyli będzie następowała stabilizacja sytuacji epidemicznej i stopniowa poprawa koniunktury, to nie powinno być potrzeby zmiany parametrów polityki pieniężnej w kolejnych kwartałach. Jednak gdyby wystąpiły czynniki negatywnie wpływające na polską koniunkturę, rodzące ryzyko spadku inflacji poniżej celu, to nie można wykluczyć, że silniejsza reakcja po stronie polityki pieniężnej okazałaby się konieczna. Przykładowo w sytuacji wystąpienia trzeciej fali pandemii w miesiącach zimowych, w pierwszym kwartale 2021 r. byłoby możliwe dalsze obniżenie stóp procentowych. Krótko mówiąc – przy obecnym, wysokim poziomie niepewności dotyczącej przyszłej sytuacji gospodarczej nic nie jest przesądzone i należy być gotowym na różne scenariusze. Wierzę, że przy okazji marcowej projekcji inflacji i PKB, będziemy więcej wiedzieć o sytuacji epidemicznej i perspektywach gospodarki, co umożliwi także lepszą ocenę dalszych działań w polityce pieniężnej.

Czy te analizy uwzględniają także wpływ potencjalnej obniżki stóp na sektor bankowy? Taka decyzja byłaby z pewnością dla banków dodatkowym wyzwaniem.

Chciałbym tutaj odnieść się do stale powracającej w komentarzach tezy, że obniżka stóp procentowych oznacza pogorszenie sytuacji finansowej banków. Prawdą jest, że obniżenie stóp z ich niskiego poziomu może przełożyć się przy innych warunkach niezmienionych na krótkoterminowe obniżenie wyników odsetkowych banków. Tyle że to nie jest tak, że inne warunki pozostają niezmienione. Bo obniżka stóp wpływa także na uwarunkowania makroekonomiczne o istotnym wpływie na wyniki banków. Przede wszystkim wpływa pozytywnie na krajową koniunkturę, a w efekcie i na same banki, których sytuacja zależy przecież w dominującej mierze od kondycji kredytobiorców. Tak więc rezygnacja z obniżki stóp procentowych w sytuacji wyraźnego pogorszenia perspektyw gospodarczych byłaby dla banków „niedźwiedzią przysługą”. Należy też podkreślić, że obniżki stóp procentowych bezpośrednio ograniczają ryzyko kredytowe ponoszone przez banki, zmniejszając obciążenie dochodów kredytobiorców płatnością rat odsetkowych. Dotychczasowe obniżki stóp procentowych dokonane w 2020 r. zostawiły w portfelach klientów banków nawet do 7 mld zł w ujęciu rocznym. Jednocześnie chciałbym wyraźnie podkreślić, że decyzje NBP nie są i nie mogą być ograniczane przez ich ewentualny wpływ na wyniki finansowe jednego sektora. Pamiętajmy, że recesja związana z pandemią odbiła się na kondycji finansowej wielu polskich firm i rodzin. A zadaniem NBP było złagodzenie tego negatywnego wpływu, tak by osłabiona aktywność gospodarcza nie zrodziła ryzyka nadmiernego spadku inflacji. Oczywiście to, co NBP musi brać pod uwagę to stabilność sektora bankowego. Ale z tego punktu widzenia liczą się nie tylko bieżące wyniki banków, a przede wszystkim ich zdolność do absorpcji strat i kreowania akcji kredytowej. A w tym zakresie nasze szacunki wskazują, że sektor bankowy ma odpowiednie kapitały, żeby stabilnie funkcjonować nawet w przypadku znacznie gorszego scenariusza niż obecnie zakładamy.

Ubiegły rok był bardzo trudny dla wielu polskich firm. Czy jednak z tych ciężkich doświadczeń może wyniknąć coś pozytywnego?

Prezydent Roosevelt miał kiedyś powiedzieć, że „spokojne morze nie czyni dobrego żeglarza”. Przy flaucie nie da się bowiem zdobyć umiejętności i doświadczenia niezbędnego w czasie sztormu. Podobnie funkcjonowanie w korzystnych i stabilnych uwarunkowaniach gospodarczych rzadko pozwala na przygotowanie się na trudniejsze czasy. A niestety takie czasy prędzej czy później nadchodzą, bo występowanie nieoczekiwanych szoków jest nieodłączną cechą gospodarki. Wyzwania pojawiające się w okresach dekoniunktury uruchamiają często pokłady kreatywności i dynamizmu, które pozwalają wielu podmiotom gospodarczym na dostosowanie się do zmienionych uwarunkowań. Wierzę, że działania wprowadzone w reakcji na kryzys, a także innowacje wielu firm oraz wiedza i doświadczenia zdobyte w tym okresie przyniosą korzyści także na długo po wygaśnięciu pandemii.

NBP bardzo mocno zaangażował się ostatnio w promocję Narodowej Strategii Bezpieczeństwa Gotówki. Pandemia to potężny szok dla podmiotów życia gospodarczego. Znalazło to m.in. odbicie we wzroście popytu na pieniądz gotówkowy wśród obywateli. Popyt na ten rodzaj płatności jest wciąż wysoki w wielu krajach europejskich, np. w Niemczech. Jakie działania Narodowy Bank Polski planuje w zakresie bezpieczeństwa gotówki w 2021 r.?

Bezpieczeństwo obrotu gotówkowego będzie jednym z priorytetów naszej pracy w 2021 r. Pandemia ujawniła jak ważne jest zachowanie powszechnej akceptacji i dostępności gotówki, ponieważ swoboda w posługiwaniu się nią stanowi jeden z elementów wolności obywatelskich. Banknoty i monety, których jedynym emitentem jest Narodowy Bank Polski, są prawnym środkiem płatniczym w Polsce. Tymczasem jak wynika z naszych badań przeprowadzonych w 2020 r., w czasie pandemii aż 9 proc. klientów spotkało się z brakiem akceptacji gotówki w codziennych transakcjach. Polska była, jest i będzie krajem gotówki – na koniec 2020 r. wartość pieniądza gotówkowego w obiegu przekroczyła 321 mld złotych. Oznacza to wzrost wartości banknotów i monet w obiegu o prawie 35 proc. w stosunku do 2019 r. Narodowy Bank Polski robi po prostu to, czego oczekują od nas Polacy – zapewnia im szeroki i bezpieczny dostęp do gotówki.

Rozmawiał Maciej Danielewicz, Redaktor Naczelny Obserwatora Finansowego

Link do wywiadu w serwisie Obserwator Finansowy

Wypowiedzi Prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego

Odpowiedzi na pytania dziennikarzy (grudzień 2020)

Wystąpienie na dorocznym spotkaniu środowiska bankowego

Wystąpienie na Kongresie Obsługi Gotówki 2020

Tekst Prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego na łamach „Polskiego Kompasu 2020”

NBP aktywnie wspiera polską gospodarkę w czasie pandemii

Narodowy Bank Polski podjął działania zdecydowane i wyprzedzające, wspomagając przy tym działania osłonowe rządu wobec pandemii. Dzięki temu udało się uniknąć najczarniejszego scenariusza. Jednocześnie na tle innych gospodarek perspektywy polskiej gospodarki wyglądają bardzo dobrze.

Mervyn King, niegdyś prezes Banku Anglii, w 2000 r. powiedział, że banki centralne powinny prowadzić politykę pieniężną w sposób „nudny”. Mówiąc to, miał na myśli, że polityka pieniężna – aby najlepiej służyć utrzymaniu stabilności makroekonomicznej i niskiej inflacji – powinna być prowadzona w oparciu o znane i sprawdzone reguły oraz przy użyciu standardowych instrumentów.

Doświadczenia Narodowego Banku Polskiego sprzed pandemii potwierdzają, że prowadzenie konwencjonalnej i konserwatywnej polityki pieniężnej jest skutecznym sposobem realizacji celów banku centralnego w normalnych czasach. Przed wybuchem pandemii NBP przez pięć lat utrzymywał stopę referencyjną na stabilnym poziomie 1,5 proc., co pozwalało inflacji kształtować się w pobliżu celu inflacyjnego NBP oraz utrzymywać szybki, ale zrównoważony wzrost gospodarczy. Dzięki temu wzrost w Polsce był oparty na solidnych fundamentach, a polska gospodarka była dobrze przygotowana na nadejście trudniejszych czasów.

Bezprecedensowy charakter wydarzeń w I połowie 2020 r., związanych z pandemią COVID-19, wymagał jednak od NBP sięgnięcia po dotychczas niestosowane przez polski bank centralny, choć stosowane przez inne banki po globalnym kryzysie finansowym, narzędzia polityki pieniężnej. Wybuch pandemii COVID-19 doprowadził bowiem do największej globalnej recesji od wielu dekad oraz wyraźnego ograniczenia aktywności gospodarczej w Polsce, co stwarzało również ryzyko zmniejszenia się inflacji poniżej celu inflacyjnego NBP w kolejnych latach. Dlatego NBP musiał stanąć na pierwszej linii frontu w walce o ograniczenie negatywnych skutków gospodarczych pandemii.

U progu pandemii, tj. w połowie marca, nikt nie dysponował jeszcze danymi pokazującymi jej wpływ na gospodarkę. Jednak można było się spodziewać, że pandemia uderzy w polskie przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe przez bezpośrednie restrykcje w funkcjonowaniu części branż i sektorów (m.in. gastronomii, edukacji, kultury, transportu czy turystyki), silny wzrost niepewności oraz spadek dochodów w gospodarce, a także wyraźne zmniejszenie popytu zagranicznego na polskie towary i usługi.

W efekcie można było oczekiwać, że bez odpowiednich działań osłonowych ze strony krajowej polityki gospodarczej nastąpi głęboka recesja, fala bankructw firm oraz silny wzrost bezrobocia. Z punktu widzenia banku centralnego, którego podstawowym ustawowym zadaniem jest utrzymanie stabilności cen, ważny był wzrost ryzyka spadku inflacji poniżej celu inflacyjnego w średnim okresie, związany z potencjalnie głęboką recesją, a potem jej wtórnymi skutkami.

Dlatego najważniejszym wyzwaniem dla NBP stało się szybkie podjęcie działań, tak aby złagodzić negatywne konsekwencje gospodarcze pandemii, a jednocześnie nie dopuścić do ich utrwalenia i stworzyć warunki do szybkiego ożywienia aktywności gospodarczej w kolejnych kwartałach. Kluczowe stało się przy tym na początku utrzymanie płynności w przejściowo „zamrożonej” gospodarce. Ze względu na restrykcje w prowadzeniu działalności gospodarczej i silne ograniczenie popytu wiele przedsiębiorstw mogło utracić płynność, a przez to stanąć przed koniecznością zaprzestania działalności i zwolnień pracowników, co jeszcze bardziej pogłębiałoby spadek dochodów w gospodarce i ograniczałoby popyt. W takim przypadku polska gospodarka po jej „odmrożeniu” nie mogłaby prędko wrócić na wcześniejsze tory szybkiego wzrostu.

Wobec powyższego Narodowy Bank Polski – jako jeden z pierwszych banków centralnych w Europie – wyprzedzająco zareagował na spodziewane pogorszenie sytuacji gospodarczej i już w połowie marca podjął zdecydowane działania mające na celu poluzowanie polityki pieniężnej i złagodzenie kryzysu. Po pierwsze, od 17 marca Rada Polityki Pieniężnej trzykrotnie obniżyła stopę referencyjną NBP, łącznie o 1,4 pkt proc., do poziomu 0,10 proc. Po drugie, NBP uruchomił strukturalne operacje otwartego rynku polegające na skupie skarbowych papierów wartościowych i dłużnych papierów wartościowych gwarantowanych przez Skarb Państwa na rynku wtórnym. Po trzecie, w marcu Rada podjęła decyzję o obniżeniu podstawowej stopy rezerwy obowiązkowej o 3 punkty procentowe, do poziomu 0,5 proc., a jednocześnie Komitet Stabilności Finansowej zarekomendował zniesienie trzyprocentowego bufora ryzyka systemowego dla banków.

Powyższe działania NBP miały wspólny mianownik, jakim było wsparcie polskich przedsiębiorców i gospodarstw domowych w kryzysie. Poprzez te działania NBP ograniczył ryzyko spadku inflacji poniżej celu inflacyjnego NBP w średnim okresie. Można wymienić przy tym trzy główne kanały oddziaływania polityki pieniężnej NBP na polską gospodarkę.

Po pierwsze, poluzowanie polityki pieniężnej NBP przyczyniło się do obniżenia oprocentowania kredytów zaciągniętych przez gospodarstwa domowe oraz przedsiębiorstwa, a przez to rat płaconych od udzielonych kredytów. Można szacować, że obniżenie stóp procentowych NBP od marca br. przyczyni się do zmniejszenia kosztów obciążeń gospodarstw domowych i przedsiębiorstw z tytułu odsetek od zaciągniętych kredytów o prawie 7 mld zł w skali roku. Jest to istotne wsparcie sytuacji finansowej i nastrojów zadłużonych podmiotów gospodarczych.

Po drugie, poluzowanie polityki pieniężnej przez NBP umożliwiło sprawną realizację i finansowanie rządowych działań osłonowych, dzięki którym polskie rodziny i przedsiębiorcy otrzymali bezpośrednie wsparcie finansowe. Prowadzony przez NBP skup aktywów – do końca sierpnia 2020 r. NBP zakupił papiery wartościowe o wartości nominalnej 103,3 mld zł – pozwolił utrzymać płynność rynku obligacji, a w konsekwencji ułatwił plasowanie na nim dodatkowych emisji przez Ministerstwo Finansów, Bank Gospodarstwa Krajowego i Polski Fundusz Rozwoju. Jednocześnie koszt finansowania rządowych działań osłonowych zostały skutecznie ograniczone, bowiem nastąpił istotny spadek rentowności obligacji skarbowych. Będzie to skutkować istotnie niższymi kosztami obsługi długu publicznego.

Po trzecie, kroki podjęte przez NBP, w tym skup obligacji skarbowych i obniżenie stopy rezerwy obowiązkowej banków, wraz z rekomendacją Komitetu Stabilności Finansowej dotyczącą zniesienia trzyprocentowego bufora ryzyka systemowego przyczyniły się do istotnego zwiększenia możliwości prowadzenia akcji kredytowej przez banki. W rezultacie bankom obecnie nie brakuje płynnych środków ani kapitału, by zapewnić polskim przedsiębiorcom i gospodarstwom domowym dostęp do kredytu. Dodatkowo NBP wprowadził dla banków możliwość skorzystania z kredytu wekslowego, w którego ramach banki mogą pozyskać bardzo tanie refinansowanie kredytów udzielanych przedsiębiorcom.

NBP podjął zatem działania zdecydowane i wyprzedzające, wspomagając przy tym działania osłonowe rządu wobec pandemii. Dzięki temu udało się uniknąć najczarniejszego scenariusza dla polskiej gospodarki. Jednocześnie na tle innych gospodarek perspektywy polskiej gospodarki wyglądają bardzo dobrze. To oczywiście zasługa nie tylko reakcji banku centralnego i rządu na pandemię, lecz także silnych fundamentów polskiej gospodarki zbudowanych w latach przed pandemią, a przede wszystkim – przedsiębiorczości i pracowitości Polaków.

Na koniec należy podkreślić, że właściwa reakcja banku centralnego na obecny szok gospodarczy nie byłaby możliwa, gdyby Polska obecnie znajdowała się w strefie euro. W takim przypadku warunki monetarne w Polsce byłyby kształtowane przez decyzje Europejskiego Banku Centralnego, podejmowane de facto na podstawie sytuacji w największych gospodarkach strefy euro. W efekcie reakcja polityki pieniężnej nie byłaby w pełni dostosowana, co do skali i czasu jej wprowadzenia, do krajowych procesów makroekonomicznych.

Ostatnie dane z polskiej gospodarki pozwalają patrzeć w przyszłość z ostrożnym optymizmem. Wskazują one, że powrót polskiej gospodarki do wzrostu może być szybszy, niż wcześniej sądzono. Jednocześnie prognozy mówią, że Polska w 2020 r. ma szansę osiągnąć najlepsze wyniki gospodarcze w Europie przy inflacji utrzymującej się na poziomie zgodnym z celem inflacyjnym NBP. Wystawia to bardzo dobre świadectwo działaniom antykryzysowym Narodowego Banku Polskiego.

Jednak to oczywiście nie koniec walki z gospodarczymi konsekwencjami pandemii. Rekonwalescencja gospodarki i jej dojście do pełnego zdrowia zapewne zajmą jeszcze trochę czasu. Dlatego NBP pozostaje gotowy do podejmowania dalszych działań antykryzysowych, jeśli realizacja zadań banku centralnego oraz polska gospodarka będą tego wymagać.

Niezależnie od tego, jak rozwinie się dalsza sytuacja gospodarcza, wszystkich przedsiębiorców oraz polskie rodziny mogę zapewnić, że NBP będzie dalej utrzymywał stabilności cen i wspierał zrównoważony wzrost gospodarczy, a przez to kładł fundamenty pod utrzymanie polskiego sukcesu gospodarczego.

Tekst został opublikowany w szóstej edycji „Polskiego Kompasu” – rocznika wydawanego przez redakcję miesięcznika „Gazeta Bankowa”.

Wywiad z Prezesem NBP prof. Adamem Glapińskim w kwartalniku „Apostoł Miłosierdzia Bożego”

Trzeba służyć najwyższym wartościom

O Bożej i ludzkiej ekonomii, instytucji banku i pomnażaniu talentów
z prof. Glapińskim, prezesem Narodowego Banku Polskiego,
rozmawia ks. Jarosław Rodzik SAC

Panie Prezesie! Księża na ambonie chcąc zachęcić wiernych do większej troski o zbawienie czasami mówią o różnicy pomiędzy ekonomią Bożą a ludzką. Jak to właściwie jest – która jest ważniejsza?

Bardzo ważne pytanie. Trzeba jednak uznać, że to pojęcia nieporównywalne. Ekonomia Boża rządzi się prawami, które znane są Bogu, choć człowiek powinien się starać je poznać i zrozumieć. Przypowieść o panu i robotnikach najętych do winnicy to jedna z tych opowieści, które mogą przybliżać pojęcie ekonomii Bożej. Każdy z robotników otrzymał taką sama zapłatę niezależnie od czasu jaki poświęcił na pracę. W ekonomii ludzkiej domagalibyśmy się rozróżnienia. Najprościej jednak odpowiedzieć, że ekonomia Boża zobowiązuje człowieka do pracy nad sobą.

Wprowadziłbym jeszcze takie dodatkowe rozróżnienie prywatnej ekonomii, rozumianej jako znalezienie swojej właściwej drogi w życiu. Najpierw powinniśmy znaleźć w sobie cechy własnego powołania. Odpowiedzieć na pytanie, co powinienem najlepiej robić dla dobra innych. To jest droga do ekonomii Bożej. Ekonomia Boża kieruje się innymi prawami niż ludzka. Jako nauczyciel akademicki i profesor ekonomii zawsze szukałem w nauce, literaturze i kulturze śladów tego wyjątkowego powołania. Co prawda żartuję czasem, że na ekonomię trafiłem przez przypadek, ale w rzeczywistości te studia mnie zafascynowały także z tego względu, że pozwalały lepiej zrozumieć mechanizmy rządzące ludzkimi decyzjami.

Pytanie to ma „drugie dno” – różnica między ojczyzną doczesną a wieczną. Św. Paweł w swoim wykładzie o rzeczach ostatecznych w Liście do Filipian 3, 1-4,1 mówi: „nasza ojczyzna jest w niebie”. Jest to trochę postawienie sprawy na ostrzu noża…

Jako osoba wierząca uznaję, że każde działanie człowieka powinno być skierowane na potwierdzenie tych słów: „nasza ojczyzna jest w niebie”. A to oznacza, że trzeba służyć najwyższym wartościom. W prostym przełożeniu na codzienność oznacza to wspomnianą w poprzedniej odpowiedzi pracę nad sobą dla dobra wspólnego.

W podręcznikach do ekonomii nie uświadczymy pojęć takich jak grzech pierworodny, ludzki egoizm. Tymczasem one bezpośrednio wiążą się z naszym myśleniem i działaniem. Niemalże definiują ludzką istotę. Co (albo kto) według Pana Profesora sprawia, że boimy się konfrontacji z tymi terminami nie tylko w refleksji naukowej, ale również w debacie publicznej?

Grzech pierworodny w znaczeniu teologicznym faktycznie raczej nie występuje w pracach ekonomistów, choć już w znaczeniu metaforycznym w opisach błędów w zarządzaniu finansami pewnie takie określenie znajdziemy. Drugie pojęcie, czyli „egoizm” jest już znane w ekonomii, choć nie zawsze tak nazywane. Gdybyśmy przyjrzeli się na przykład praktykom, które nacisk kładą na maksymalizację zysku kosztem dobra wspólnego, to przy pewnych założeniach doszlibyśmy do pojęcia egoizmu. Obawy, by unikać pojęć wyrazistych z zakresu etyki mogą mieć swoje źródło między innymi w wąskiej specjalizacji wielu dziedzin. Trzeba pamiętać, że żyjemy w czasach, w których wiele pojęć próbuje się definiować na nowo. Ekonomia jako nauka społeczna skupia się najpierw na mechanizmach, prezentuje zależności, sięga po statystykę, a dopiero potem pojawiają się różnice interpretacyjne, w których możemy używać pojęć z zakresu etyki czy moralności.

Zanim przejdziemy do instytucji jaką jest bank, jeszcze jeden obraz ewangeliczny. Jezus w przypowieści o nierozsądnym bogaczu (Łk 12. 13-21) opisuje człowieka, który nie potrafi się dzielić z bliźnim, tylko troszczy się o swoje doczesne spichlerze. Krytykuje postawę gromadzenia na zapas, samozadowolenia, braku wrażliwości na potrzeby bliźniego, niemyślenia o sądzie ostatecznym. Jak pogodzić troskę o ziemskie spichlerze, z koniecznością inwestowania w te niebieskie?

To kolejne ważne pytanie, które ma oczywiście głęboki sens teologiczny skłaniający człowieka do myślenia i działania w kontekście nie tylko swojego doczesnego życia. Gdyby spojrzeć na przypowieść w rozumieniu bliskich mi zasad ekonomii, to powinniśmy owszem pomnażać dobra, dbać o gospodarkę i umieć wykorzystać szanse rozwoju. Ważne jednak, by nie zatracić szerszej perspektywy i, jak to się mówi w prognozach ekonomicznych, pamiętać o „dalszym horyzoncie”. Przyszłe pokolenia rozliczą nas na ziemski sposób z tej troski o przyszłość, a Bóg oceni naszą prace wg swojej miary świadczonego dobra.

Bank to instytucja z długą tradycją. Początek renesansu, XIV wiek, Włochy. Chociaż są wzmianki mówiące, że już w 1156 roku zaczął działać rodzinny bank wenecki. Jak wytłumaczyć fenomen gromadzenia się ówczesnych kupców, przedsiębiorców i zwykłych ludzi wokół tak nowatorskiej formy zarządzania majątkiem i pomnażania go?

Pragnienie gromadzenia oraz powiększania kapitału ma równie długą tradycję co ludzka cywilizacja. Już w starożytności, jeszcze w czasach, gdy nie posługiwano się pieniądzem monetarnym, istniała potrzeba tworzenia instytucji finansowych umożliwiających bezpieczne przechowywanie towarów i kosztowności. Ciekawym przykładem jest starożytny Egipt, gdzie długo funkcjonowała sieć państwowych banków zbożowych, w których deponowano oraz rozdysponowywano ziarno, czyli towar o strategicznym znaczeniu dla egipskiej gospodarki, w którym wypłacano również wynagrodzenie za pracę.

Epoka średniowiecza trwała przez około tysiąc lat, w związku z czym nie była ona jednolita pod względem gospodarczym. Po upadku cesarstwa zachodniorzymskiego w 476 r. w znacznej części Europy nastąpił regres ekonomiczny. Wyraźnie stracił na znaczeniu handel dalekosiężny, powrócono częściowo do gospodarki naturalnej, czyli takiej, w której nie ma potrzeby używania pieniądza monetarnego. Takie warunki nie sprzyjały rozwojowi bankowości.

Stopniowo jednak państwa Europy odbudowywały relacje handlowe o charakterze międzynarodowym. Ważnymi ośrodkami gospodarczymi począwszy od XI w. stały się między innymi miasta włoskie, które przeżywały szybki rozwój dzięki handlowi śródziemnomorskiemu. Korzystali na tym kupcy, którzy zaliczali się do finansowej elity średniowiecznego społeczeństwa. Dysponowali oni pokaźnymi sumami pieniędzy, które pozwoliły na zajęcie się bardziej zorganizowaną działalnością finansową. Zakładali oni prywatne domy bankowe, z których niektóre operowały w wielu państwach równocześnie. Był to bardzo dochodowy interes. Jednak dla ówczesnych kupców równie istotne co zysk z działalności było bezpieczeństwo. Rozwój bankowości umożliwił bezgotówkowe rozliczanie dużych transakcji, bez konieczności fizycznego transportu monet na duże dystanse. Stanowiło to bardzo istotną innowację. Europa wkraczając w okres nowożytny dysponowała już dosyć rozbudowaną infrastrukturą finansową, z której stopniowo zaczęły wyłaniać się takie formy bankowości, które funkcjonują aż do dzisiaj.

Ciekawa jest również etymologia słowa „bank”. Pochodzi ono od francuskiego banque i włoskiego banco oznaczającego ławę, stół albo kontuar, przy którym pracowali włoscy handlarze-złotnicy zajmujący się przekazywaniem monet kruszcowych od jednych klientów do drugich. Czy można postawić tezę, że spoiwem tych transakcji było wzajemne zaufanie?

Patrząc z perspektywy historycznej można powiedzieć, że już w starożytnej Mezopotamii posługiwano się uproszczonym mechanizmem kredytu (działalnością quasi-bankową). Pierwsze instytucje, przypominające dzisiejsze banki – przyjmujące depozyty i oferujące kredyty – działały i rozwijały się dynamicznie w starożytnych cywilizacjach Babilonii, Grecji i Rzymu. Wraz z upadkiem kultury klasycznej banki odeszły w zapomnienie, ale ich idea na nowo rozkwitła w średniowieczu. Rozwój średniowiecznego systemu pieniężno-towarowego sprawił, że funkcje banków zaczęli pełnić bogatsi kupcy, którzy nie chcąc ryzykować udziału w niebezpiecznych wyprawach handlowych, pomnażali swój majątek, pożyczając pieniądze innym, a równocześnie pobierając za tę usługę bardzo wysoki procent. Wraz z rozszerzeniem handlu i koniecznością wymiany pieniędzy, rolę średniowiecznych kantorów zaczęli pełnić handlarze pieniędzmi i złotnicy, którzy dodatkowo oferowali usługę rozliczeń w ramach polecenia zapłaty, czyli wypłaty pieniędzy osobie trzeciej. Pieniądz nieuchronnie stał się spoiwem budującym relację między kredytodawcą a kredytobiorcą, między bankiem a klientem. Siłą rzeczy relacja ta musiała się opierać na zaufaniu.

Instytucje najbardziej przypominające dzisiejsze banki powstały pod koniec XIV wieku w północnych Włoszech – Genui, Wenecji, Mediolanie. Podobnie jak wcześniejsi złotnicy i handlarze pieniędzmi, przyjmowały one depozyty, w zamian wystawiając weksle oraz oferowały pożyczki. Były już jednak zorganizowane w sieci i działały w różnych, nawet znacznie od siebie oddalonych miastach lub państwach. Tym samym banki tworzyły nową jakość relacji z kredytobiorcami i deponentami. Sieciowe powiązanie oznaczało, że klient, który zdeponował pieniądze np. w Genui, na podstawie otrzymanego weksla, mógł wypłacić pieniądze w Mediolanie, nie ryzykując potencjalnych zagrożeń czyhających na niego w podróży. Wystawiony przez bankierów dokument przedstawiał jednak wartość tylko wtedy, gdy klient miał opartą na zaufaniu pewność, że po jego okazaniu otrzyma z powrotem swoje pieniądze. Zdarzało się, że klienci demonstrowali „nadszarpnięte” zaufanie, demolując siedzibę danego banku, czyli np. łamiąc bankierską ławę, co było jednocześnie sygnałem ostrzegawczym dla innych klientów, że dany bank stracił płynność i wiarygodność. Te negatywne doświadczenia pozwoliły z czasem wypracować rozwiązania służące budowaniu i wzmacnianiu zaufania klientów do banków. Większe bezpieczeństwo obrotu bankowego zapewniać miały publiczne gwarancje udzielane tym instytucjom przez władze miasta, a później także przez państwo.

W 1790 roku warszawski bankier Jędrzej Kapostas publikuje dokument Planta ułożenia projektu Banku Narodowego. Niestety rozbiory uniemożliwiły rozwój tego projektu. Potem przychodzi rok 1916 i powstanie Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej i rok 1924 – powołanie do życia Banku Polskiego Spółka Akcyjna. Czy można powiedzieć, że te dwie instytucje dały początek systemowi bankowemu w odrodzonej Polsce?

Władze odrodzonego w listopadzie 1918 r. państwa polskiego musiały się zmierzyć z wieloma wyzwaniami – odbudową gospodarczą kraju, reformą finansów publicznych i opanowaniem chaosu walutowego. Polacy, żyjący przez ponad 100 lat w ramach trzech systemów ekonomicznych państw zaborczych, potrzebowali nowego, jednolitego ustroju pieniężnego, dobrze zorganizowanego aparatu skarbowego i bankowego oraz sprawnego obiegu – własnego – pieniądza. Nadzwyczaj trudna sytuacja gospodarcza państwa uniemożliwiała jednak szybką stabilizację systemu bankowego i finansowo-pieniężnego. Dlatego też rząd polski postanowił przejąć i utrzymać działalność, powołanej jeszcze przez okupacyjne władze niemieckie, Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej jako centralnej instytucji bankowo-emisyjnej i zapewnić jej sprawne funkcjonowanie do czasu uruchomienia Banku Polskiego SA - nowego polskiego banku centralnego.

Dzięki temu możliwe było również zapewnienie ciągłości instytucjonalnej i emisyjnej polskiego banku centralnego. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, władze państwa zdecydowały o ujednoliceniu obiegu pieniężnego w oparciu o markę polską, czyli walutę emitowaną przez PKKP. Jej tymczasowe obowiązywanie miało zapewnić niezbędny czas na przygotowanie pełnej reformy walutowej. W tym sensie działalność emisyjno-bankowa PKKP stanowiła swoisty pomost do pełnej odbudowy finansów państwa i etap na drodze do ustanowienia silnego, stabilnego systemu bankowego. Jego filarem był jednak dopiero Bank Polski SA, uruchomiony pod koniec kwietnia 1924 r., powołany w wyniku reformy walutowo-skarbowej Władysława Grabskiego. Miał on formę spółki akcyjnej o kapitale 100 mln zł, a jego akcje znalazły się w rękach osób prywatnych, przedsiębiorstw, różnych instytucji oraz banków. Skarb Państwa miał początkowo jedynie 1 proc., co czyniło ten bank instytucją w pełni niezależną od rządu. Spełniał on przede wszystkim funkcje banku emisyjnego i banku banków. Bank Polski SA niewątpliwie stanowił fundament systemu bankowego w odrodzonej Polsce i spełniał ważną rolę w walce o utrzymanie pozycji polskiej waluty. Stabilny złoty był z kolei jednym z kluczowych elementów suwerenności gospodarczej państwa.

Kończąc wątek historyczny chcę Pana Prezesa zapytać o Władysława Grabskiego i jego zasługi dla instytucji, którą Pan kieruje. Przywołuję tę postać, żeby pokazać, że można połączyć geniusz ludzki z troską o Rzeczpospolitą…

Władysław Grabski nie przez przypadek wymieniany jest w pierwszej kolejności jako postać symbolizująca gospodarczą odbudowę Polski po I wojnie światowej. Był on osobą, która nie tylko posiadała wszelkie kwalifikacje formalne do sprawowania najwyższych urzędów w państwie, ale również poprzez swoje działania dawała przykład prawdziwie propaństwowej postawy. Nie bał się brać osobistej odpowiedzialności za podejmowane decyzje, bronił swoich poglądów niezależnie od okoliczności. Grabski wierzył, że przywrócenie silnej waluty narodowej o wielowiekowej tradycji miało stanowić coś więcej niż tylko działanie o charakterze symbolicznym. Odrodzony w 1924 r. złoty powinien być również ekonomiczną podstawą zaufania obywatela do państwa, nadzieją na pomyślny rozwój w kolejnych latach, co było szczególnie istotne w kontekście niedawnej hiperinflacji, która w 1923 r. skonsumowała markę polską oraz bardzo negatywnie wpłynęła na nastroje społeczne. Troska o stabilność nowej waluty stanowiła podstawowy cel Banku Polskiego SA, o którego powołanie tak bardzo zabiegał Grabski. Warto przypomnieć, że instytucja ta była bezpośrednim poprzednikiem Narodowego Banku Polskiego, zaś idee, które przyświecały jej działalności, znajdują również odzwierciedlenie w czasach bardziej nam współczesnych. Przeprowadzoną w Polsce w 1995 r. denominację można uznać za symboliczne odrodzenie polskiej waluty w warunkach gospodarki wolnorynkowej. W 1997 r. swój obecny kształt instytucjonalny zyskał Narodowy Bank Polski. Od tego czasu Polska odniosła wiele sukcesów gospodarczych, czemu sprzyjało funkcjonowanie stabilnego złotego. Władysław Grabski stwierdził kiedyś, że „podstawą zdrowego rozwoju życia gospodarczego oraz siły finansowania państwa jest zdrowa i silna waluta”. Słowa te nie straciły na aktualności.

Na stronie internetowej NBP czytamy: „Narodowy Bank Polski (NBP) jest bankiem centralnym Rzeczypospolitej Polskiej. Wypełnia zadania określone w Konstytucji RP, ustawie o Narodowym Banku Polskim i ustawie Prawo bankowe”. Proszę naszym czytelnikom wyjaśnić te trochę skomplikowane zapisy.

Narodowy Bank Polski jest bankiem centralnym, mówiąc inaczej najważniejszym bankiem w Polsce. Nasza dewiza brzmi: „Dbamy o wartość pieniądza”. Wynika to z ustawowego zapisu, że podstawowym zadaniem NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen. Celem NBP jest ustabilizowanie inflacji na poziomie 2,5 proc. z dopuszczalnym przedziałem wahań +/- 1 punkt procentowy. Jest to zgodne z opracowaną przez Radę Polityki Pieniężnej Strategią Polityki Pieniężnej po 2003 roku Odpowiadamy za stabilność narodowego pieniądza, polskiego złotego. Zarządzamy rezerwami dewizowymi i dzięki temu zapewniamy odpowiedni poziom bezpieczeństwa finansowego państwa. Jesteśmy bankiem emisyjnym złotego, więc zabezpieczamy płynność obrotu gotówkowego. Ważnym celem NBP jest także dbałość o stabilność systemu finansowego. Dbamy o płynność, sprawność i bezpieczeństwo systemu płatniczego. Upowszechniamy także wiedzę ekonomiczną. Wokół tych celów skupia się praca analityków i ekspertów zatrudnionych w NBP.

Na cytowanej już stronie NBP znajdujemy jeszcze jeden zapis: „NBP pełni trzy podstawowe funkcje: banku emisyjnego, banku banków oraz centralnego banku państwa”. Ustawodawca nadaje tej instytucji ogromny obszar niezależności. Jakie racje przemawiają za taką konstrukcją prawną tych zapisów?

Warto zacytować fragment ustawy o Narodowym Banku Polskim: „Podstawowym celem działalności NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej Rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP”.W tym zdaniu zawiera się główny cel: „utrzymanie stabilnego poziomu cen”, ale także odpowiedzialność za nasze państwo: „przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej Rządu” oraz istotne rozgraniczenie, że wspieranie nie może ograniczać celu. To niezwykle ważne, by nasz pieniądz narodowy – złoty - miał wartość. Pamiętajmy, że niezależność banku centralnego jest raczej ogromnym zobowiązaniem wobec państwa, wobec obywateli, a nie, jak można by naiwnie sądzić, jakimś nieograniczonym przywilejem. Państwo może się dobrze rozwijać, jeżeli ma sprawnie działający niezależny bank centralny.

Chcę zapytać Pana Prezesa o rolę państwa w życiu gospodarczym. Jak pogodzić dwa klasyczne podejścia do tej kwestii – interwencjonizm państwowy (twórca John Maynard Keynes) i podejście wolnorynkowe, liberalne (Friedrich August von Hayek czy Ludwig von Mises). Czy istnieje skuteczna, trzecia droga?

Jak to często bywa w tego rodzaju debatach, prawda leży po środku. Z jednej strony doświadczenia socjalizmu wyraźnie pokazały, że nadmierna ingerencja państwa w gospodarkę przynosi marne skutki. Z drugiej strony na próżno szukać państwa, które oparłoby swoją gospodarkę wyłącznie na mechanizmach rynkowych. Nie ma więc wątpliwości, że odpowiedniego rozwiązania należy szukać gdzieś pomiędzy tymi skrajnymi opcjami, a działanie wolnego rynku musi zostać uzupełnione odpowiednio prowadzoną polityką gospodarczą państwa. Przy czym w kwestii tego, jaki powinien to być zakres nie ma konsensusu. Poszczególne kraje różnią się istotnie obszarami, w których aktywnie działa państwo, co znajduje odzwierciedlenie w znacznym zróżnicowaniu skali wydatków publicznych. Przykładowo w takich krajach jak Chile, Korea Południowa czy Szwajcaria, gdzie systemy emerytalny, ochrony zdrowia i edukacji posiadają znaczny komponent prywatny, wydatki państwa są wyraźnie niższe niż we Francji, Finlandii i Belgii, gdzie usługi te finansowane są głównie ze środków publicznych.

Mimo różnych poglądów na temat pożądanej skali interwencjonizmu, w pewnych przypadkach nie ma wątpliwości, że polityka gospodarcza powinna reagować. Takim przypadkiem jest z pewnością obecna sytuacja spowodowana pandemią COVID-19. W obecnych uwarunkowaniach interwencja ze strony polityki gospodarczej była konieczna, by złagodzić wpływ pandemii na sytuację finansową przedsiębiorstw i – w efekcie – na rynek pracy. Mówię to, mimo że co do zasady jestem przeciwnikiem ratowania nierentownych przedsiębiorstw przez państwo. W normalnych warunkach takie działania ograniczają bowiem bodźce do zwiększania efektywności gospodarowania i blokują przepływ zasobów w gospodarce. Jednak w obecnej sytuacji silne wsparcie ze strony państwa było w pełni uzasadnione. W tym kryzysie, ze względu na zamrożenie całych sektorów działalności, zagrożone bankructwem były bowiem nawet dobre firmy. A upadek wielu firm miałby dramatyczne skutki – obniżyłby potencjał gospodarczy na lata i doprowadził do długotrwałego wzrostu bezrobocia. Dlatego konieczne było wsparcie przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, przede wszystkim poprzez politykę fiskalną. I rządy, które posiadały odpowiednią przestrzeń fiskalną, takiego wsparcia udzieliły. Jednocześnie w bezprecedensowy sposób poluzowano również politykę pieniężną – praktycznie wszystkie banki centralne obniżyły stopy procentowe, wiele z nich w pobliże zera. Wiele banków centralnych uruchomiło również programy skupu aktywów i inne operacje zasilające w płynność. Poluzowanie polityki pieniężnej było także bardzo ważnym działaniem mającym na celu ochronę gospodarki przed kryzysem.

Jednym z głównych obszarów działania NBP są działania na rzecz stabilności krajowego systemu finansowego. Na ile skutecznie, w okresie pandemii koronawirusa i turbulencji na rynkach giełdowych, udaje się panować nad tymi procesami?

Wpływ pandemii na sektor bankowy należy rozpatrywać w krótkim i średnim terminie. W krótkim horyzoncie kluczową kwestią było utrzymanie ciągłego i niezakłóconego dostępu społeczeństwa i podmiotów gospodarczych do rozliczeń pieniężnych, tak gotówkowych, jak i bezgotówkowych i minimalizacja ryzyka wystąpienia problemów płynnościowych w sektorze bankowym. Ten etap mamy już za sobą i mogę z satysfakcją stwierdzić, że sprostaliśmy temu zadaniu z powodzeniem. Jak pamiętamy, popyt na gotówkę wzrósł bezprecedensowo, od początku roku do dziś o około 60 mld zł, czyli o ponad 1/4. Ale dzięki zapewnieniu odpowiedniej podaży banknotów, był on w pełni i na czas zaspokojony.

NBP zagwarantował także odpowiednią płynność banków, tak aby rozliczenia bezgotówkowe również odbywały się płynnie— poprzez operacje repo, obniżkę stopy rezerwy obowiązkowej i skup obligacji na rynku wtórnym. Umożliwiliśmy także bankom refinansowanie kredytów dla przedsiębiorstw wprowadzając tzw. „kredyt wekslowy”. Banki uzyskały więc możliwość pozyskania dodatkowej płynności, co samo w sobie miało efekt psychologiczny i przyczyniło się do spadku niepewności. Sytuacja płynnościowa banków jest zresztą bardzo dobra, więc w praktyce nie ma potrzeby do używania niektórych instrumentów, które oferujemy.

W średnim okresie wyzwaniem będzie poradzenie sobie przez banki z wyższymi kosztami ryzyka kredytowego oraz utrzymanie kreacji kredytu dla gospodarki. Podejmując decyzje o obniżce stóp procentowych łącznie o 1,4 pkt. proc., Rada Polityki Pieniężnej miała na uwadze również ten aspekt. Obniżenie stóp procentowych przez NBP, wraz z pozostałymi działaniami osłonowymi wprowadzonymi przez instytucje publiczne, istotnie ograniczyło zagrożenie dla sytuacji kredytobiorców i tym samym oddziałuje w kierunku relatywnej poprawy spłacalności kredytów. Same banki zdają się nie doceniać tego aspektu decyzji o obniżce ceny pieniądza przez NBP, koncentrując się na wpływie na ich marże odsetkowe. Obawiam się, że świadczy to o krótkowzroczności tych ocen. Wraz z upływem czasu znaczenie ryzyka kredytowego i koszty w nim związane będą rosły, a tym samym wszelkie działania zmierzające do ograniczenia tych kosztów będę przez banki stopniowo doceniane. W efekcie, ocenią one saldo wpływu obniżki stóp procentowych na ich sytuację jako dodanie.

Chciałbym również przypomnieć o tym, że jako Przewodniczący Komitetu Stabilności Finansowej w formule makroostrożnościowej (KSF-M) zainicjowałem zniesienie tzw. bufora ryzyka systemowego wynoszącego 3 proc., co „uwolniło” około 30 mld zł kapitałów dla banków. Jest to ogromna poduszka bezpieczeństwa, która może być użyta przez banki na absorpcję ewentualnych strat oraz kredytowanie gospodarki. Rekomendowaliśmy również obniżenie wag ryzyka dla niektórych kredytów dla przedsiębiorstw tak, aby stymulować kredytowanie. Dzięki temu nie ma ograniczeń po stronie kapitałowej dla prowadzenia akcji kredytowej.

Jako bank centralny ograniczyliśmy więc ryzyko dla stabilności finansowej, zarówno od strony płynności i kapitałów sektora bankowego, jak i sytuacji kredytobiorców, czy szerzej wzrostu gospodarczego. Działania zostały podjęte szybko, sprawnie i w znacznie skali. Można powiedzieć, że teraz piłeczka jest po stronie banków, i liczę, że przy zachowaniu odpowiedniej ostrożności, nie będą nadmiernie ograniczać kredytowania sfery realnej.

Mało naukowo, ale bardzo egzystencjalnie brzmi polskie przysłowie bliższa ciału koszula niż sukmana. Przytaczam je, żeby zapytać: czy nasza gospodarka przetrzyma czas kryzysu, w który nieubłaganie wchodzimy?

Z pewnością pandemia COVID-19 stanowi jedno z największych wyzwań przed jakimi stanęła gospodarka światowa w ostatnich dekadach. Po pierwsze dlatego, że mieliśmy do czynienia z nagłym zamrożeniem części aktywności w wielu gospodarkach jednocześnie. Po drugie wywołało to bezprecedensowy wzrost niepewności, co wraz z wprowadzonymi restrykcjami doprowadziło do gwałtownego załamania koniunktury. Wreszcie trudno było przewidzieć dalszy rozwój pandemii oraz jej wpływ na zachowania konsumentów i przedsiębiorstw.

Szczęśliwie Polska była dobrze przygotowana na obecne wyzwania. Nasza gospodarka charakteryzuje się bowiem wysoką elastycznością oraz silnym duchem przedsiębiorczości, co znajduje odzwierciedlenie między innymi w zdolności polskich firm do adaptacji do zmieniających się uwarunkowań. Ponadto nie jesteśmy tak uzależnieni od sektora turystycznego, jak niektóre kraje europejskie i mamy zdywersyfikowaną strukturę gospodarki. Nasza gospodarka weszła w okres pandemii z relatywnie szybkim wzrostem gospodarczym, ale bez istotnych nierównowag makroekonomicznych. Mieliśmy bowiem niskie bezrobocie, nadwyżkę w handlu zagranicznym oraz niski deficyt sektora finansów publicznych. Dzięki temu państwo było w stanie podjąć zdecydowane działania, które ograniczyły negatywny wpływ pandemii na polską gospodarkę. Wprowadzano program stymulacji fiskalnej o znacznej skali, nakierowany na wsparcie sytuacji finansowej przedsiębiorstw i ochronę miejsc pracy. Jednocześnie NBP poluzował politykę pieniężną, co poprawiło sytuację finansową zadłużonych podmiotów oraz wspiera powrót gospodarki na ścieżkę wzrostu.

Ostatnie dane pokazują, że podjęte działania były skuteczne, a najgorsze już za nami. Relatywnie niewielki wzrost bezrobocia, a także odbicie produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej sugerują, że polska gospodarka szybko odrabia straty. Oczywiście efekty pandemii będą jeszcze przez jakiś czas odciskać swe piętno na gospodarce, ale nie mam wątpliwości, że wyjdziemy z pandemicznego szoku mocniejsi niż wiele innych krajów.

Na cytowanej już stronie NBP czytamy: „Prezes NBP jest powoływany przez Sejm na wniosek Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na 6-letnią kadencję. Jest odpowiedzialny za organizację i funkcjonowanie Narodowego Banku Polskiego”. Z jednej strony komfort niezależności, z drugiej ogromna skala wyzwań…

Niezależność jest przypisana do instytucji, do banku centralnego nie do osoby. Jako prezes NBP mam świadomość wyzwań i odpowiedzialności. Kieruję NBP od 2016 r., wcześniej byłem członkiem Rady Polityki Pieniężnej, znałem bank także za prezesury śp. Sławomira Skrzypka. Kierowanie tak istotną, mającą umocowanie w Konstytucji RP instytucją, wymaga pokory. Nie można też zapominać, że NBP to ludzie, którzy pracują tu na rzecz państwa. To wysokiej klasy specjaliści i dzięki temu łatwiej sprostać licznym wyzwaniom.

Zakończmy akcentem ewangelicznym i przypowieścią Jezusa o talentach (Mt 25, 14-30). Jest to przypowieść o człowieku, który wybierając się w podróż przywołał sługi i przekazał im swój majątek. Krytyka Jezusa dosięga leniów i cwaniaków, pochwała odważnych i kreatywnych. Każdy z nas jest tym sługą, którego Bóg szczodrze obdarowuje. Proszę Pana Prezesa, żeby zachęcił naszych czytelników do pomnażania swoich talentów…

To jedna z przypowieści, która może być w pierwszej warstwie odczytywana także w kontekście ekonomii i bankowości. Wymieniony talent jest przecież walutą, a wspomniany pan przekazuje przed podróżą swoje pieniądze sługom w przekonaniu, że pieniądze nie tylko będą u nich bezpieczne, ale także przyniosą należny zysk. To takie myślenie inwestycyjne. Tak jest w przypadku pierwszego i drugiego sługi. Oni pomnożyli majątek swojego pana i za to są nagrodzeni. Trzeci zakopał otrzymane pieniądze i co prawda zwrócił je swojemu panu, ale bez wspomnianego oczekiwanego zysku. Za takie postępowanie czeka go niestety kara. Co zatem powinien zrobić? Odwołajmy się do cytatu: „Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność” Gdyby nadal utrzymać tę „finansową” interpretację przypowieści, to moglibyśmy uznać, że jednym z zadań człowieka jest pomnażanie także swojego majątku. A nawet więcej korzystanie z banków. Pada przecież słowo „bankier”. Nie możemy jednak zapominać, że przypowieść odwołuje się do pojęć, które są dobrze przez słuchaczy rozumiane oraz oddziałują na wyobraźnię, ale sens słów Pana Jezusa jest przecież dużo głębszy. Powinniśmy tu pamiętać o wspomnianym już pojęciu Bożej ekonomii, która rządzi się innymi prawami.

Przypowieść o talentach jest często odczytywana jako zobowiązanie człowieka do rozwijania w sobie umiejętności. W pewnym sensie wpływa na to współczesne rozumienie słowa „talent” – w języku polskim oczywiście. W kontekście bankowości należy zwrócić uwagę na szeroki kontekst etyczny. Zaufanie pana do swoich sług. Odpowiedzialność dwóch za powierzone pieniądze i, jak przyjmujemy, właściwe nimi zarządzanie. Świadomość celów i wzajemnych oczekiwań. Dwaj słudzy doskonale to odczytali, trzeci nazwany „złym i gnuśnym” nie podjął żadnego wysiłku, ani pracy nad sobą.

A szerzej ujmując interpretację uważam, że zdecydowanie powinniśmy rozwijać nasze talenty. Żyjemy w społeczeństwie opartym na wiedzy, na sprawnościach rozwijanych dzięki nieustannemu doskonaleniu. Musimy jednak pamiętać, że rozwój, to nie tylko technologia. Bez głębokiego rozwoju duchowego, uświadomionych podstaw moralnych i etycznych nie jest możliwy długotrwały zrównoważony rozwój gospodarczy. Narodowy Bank Polski, którym kieruję od 2016 r. szczególna wagę przykłada do pomnażania wiedzy z zakresu ekonomii. Realizujemy wiele programów wspierających edukację z tego zakresu, wspieramy finansowo działania i projekty dla szkół, także wielu instytucji. Można by powiedzieć, że staramy się pomnażać te wspomniane talenty i w znaczeniu finansowym i rozwoju umiejętności. Wychodzimy z przekonania, że im więcej Polacy wiedzą o ekonomii, tym lepiej będzie się rozwijała Polska.

Dziękuję za rozmowę.

Tekst został opublikowany w kwartalniku „Apostoł Miłosierdzia Bożego” nr 4 (108) 2020 r.

„Gospodarka nadal potrzebuje wsparcia ze strony polityki pieniężnej NBP”, tekst Prezesa NBP dla „DGP”

„Gospodarka nadal potrzebuje wsparcia ze strony polityki pieniężnej NBP”

Pandemia mocno uderzyła w światową gospodarkę. Globalny PKB w II kwartale zmalał o blisko 9 proc. w ujęciu rocznym. Oznacza to prawie czterokrotnie większy spadek aktywności niż w szczycie kryzysu finansowego. Nasi główni partnerzy handlowi – kraje strefy euro i Wielka Brytania – zanotowały najgłębsze w historii spadki PKB, często przekraczające 10, a nawet 20 proc. Na szczęście w czerwcu i lipcu nastąpił wyraźny wzrost aktywności w wielu gospodarkach i poprawiły się nastroje. Sprzyjało temu znoszenie restrykcji, realizacja tzw. odłożonego popytu, a także programy fiskalne i silne poluzowanie polityki pieniężnej.

Sygnały ożywienia są przyjmowane z entuzjazmem, bo po bezprecedensowym szoku wszyscy szukają dobrych wieści. Patrząc jednak realistycznie, sytuacja wciąż nie wróciła do normalności, a pobudzenie trwale solidnego wzrostu na świecie zajmie wiele kwartałów. Wynika to z kilku czynników. Po pierwsze, utrzymuje się niepewność co do dalszego rozwoju pandemii i jej wpływu na gospodarkę. Liczba nowych zakażeń koronawirusem znowu szybko rośnie i w wielu krajach przekroczyła poziomy z marca lub kwietnia. Po drugie, europejskie rynki pracy zostały w dużej mierze zahibernowane przez programy rządowe i subsydia służące utrzymaniu miejsc zatrudnienia. W efekcie wzrosty bezrobocia w krajach UE były dotąd niewielkie. Jednak w średnim okresie programy pomocowe będą wygaszane, a rynki pracy będą musiały się dostosować do postpandemicznej rzeczywistości. Po trzecie, pandemia doprowadziła do głębokiego spadku handlu światowego, który nie został jeszcze odbudowany. Będzie to ograniczało skalę ożywienia w wielu gospodarkach, zwłaszcza w tych, w których motorem wzrostu był eksport. Po czwarte, kryzys pandemiczny pozostawi wiele gospodarek ze znacznie wyższym poziomem zadłużenia. Zaciągnięcie długu w celu finansowania programów osłonowych dla gospodarki to oczywiście dobra recepta na złagodzenie kryzysu. Jednak trzeba pamiętać, że choć wzrost zadłużenia pomaga przetrwać kryzys, to konieczność późniejszej konsolidacji fiskalnej i ograniczenia deficytów może być czynnikiem ograniczającym popyt.

Aktualne prognozy wskazują, że ożywienie gospodarki będzie postępowało, ale aktywność gospodarcza na świecie nieprędko powróci do poziomów sprzed pandemii. Według ocen instytucji międzynarodowych dopiero w 2022 r. PKB w największych gospodarkach osiągnie poziom zbliżony do obserwowanego przed COVID-19. Prognozuje się też, że inflacja w skali globalnej w najbliższych latach będzie niska. Zbyt niska inflacja, a nawet ryzyko pojawienia się tendencji deflacyjnych w sytuacji wyższego bezrobocia są dziś przedmiotem największych obaw banków centralnych. Z tego powodu praktycznie wszyscy zapowiadają kontynuację luźnej polityki pieniężnej przez dłuższy czas. Stopy procentowe są utrzymywane na poziomie zbliżonym do zera lub ujemne oraz prowadzony jest skup aktywów.

Banki centralne głównych gospodarek jasno wskazują, że będą dążyć do podwyższenia inflacji. Rezerwa Federalna USA, modyfikując strategię polityki pieniężnej, de facto podwyższyła swój cel inflacyjny na najbliższe lata. Decyzja Fed pokazuje po pierwsze, że nadmiernie niska inflacja lub deflacja są dziś poważniejszym zagrożeniem dla gospodarek niż wysoka inflacja, a po drugie, że Fed przez długi czas nie zamierza myśleć o zacieśnieniu polityki pieniężnej. W podobnym duchu wypowiada się Europejski Bank Centralny. To ważne uwarunkowania, które będą wyznaczać globalny poziom stóp procentowych w najbliższych latach.

W Polsce PKB w II kwartale spadł o 8,2 proc. w ujęciu rok do roku. Silnie obniżył się zarówno popyt krajowy, w tym konsumpcja prywatna i inwestycje, jak i eksport. Dane za czerwiec i lipiec pokazują, że w III kwartale duża część strat zostanie odrobiona. Jednocześnie tempo poprawy aktywności w kolejnych miesiącach może być jednak wolniejsze. Roczna dynamika sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej była w lipcu na plusie. Niestety pogłębił się spadek produkcji budowlano-montażowej, a w sierpniu pogorszyły się niektóre wskaźniki koniunktury i nastrojów. Oznacza to, że pandemia – pomimo zniesienia większości restrykcji – wciąż oddziałuje na nastroje gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Na rynku pracy widzimy wolniejszy wzrost płac, zmniejszenie liczby pracujących oraz wyższe bezrobocie. Bardzo cieszy to, że spadek zatrudnienia jest ograniczony, a wzrost bezrobocia relatywnie niewielki. Jest to w dużej mierze zasługa programów antykryzysowych i szybkiej reakcji ze strony polityki gospodarczej państwa. Jednocześnie dane potwierdziły oczekiwania, że w obliczu pandemii nastąpi spadek inflacji. W sierpniu roczny wskaźnik CPI obniżył się do 2,9 proc., a więc był niższy o 1,8 punktu proc. od szczytu z lutego.

Bieżąca inflacja jest zgodna z celem inflacyjnym NBP, który wynosi 2,5 proc. plus minus 1 punkt proc. Co ciekawe, analizując miesięczne zmiany wskaźnika CPI, widać, że od marca do sierpnia poziom cen towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce się nie zmienił. Oznacza to, że od marca mieliśmy stagnację poziomu cen, choć statystyczne efekty wcześniejszych wzrostów wciąż podbijają dynamikę roczną. W przyszłym roku czeka nas prawdopodobnie dalszy spadek inflacji, co w obecnych uwarunkowaniach makroekonomicznych nie dziwi.

Bardzo istotne jest to, by ograniczyć ryzyko wpadnięcia przez gospodarkę w tendencje deflacyjne, które miałyby niekorzystne konsekwencje makroekonomiczne. Polska przeszła kilka lat temu przez okres deflacji, która wynikała nie ze spadku popytu, lecz korzystnego dla nas obniżenia cen surowców energetycznych, zwłaszcza ropy naftowej. Ten pozytywny szok podażowy wystąpił w czasie relatywnie dobrej koniunktury i obniżającego się bezrobocia. Tym razem jest inaczej, bo presja dezinflacyjna będzie efektem osłabionego popytu. Dlatego też w warunkach pokryzysowych deflacja lub trwale zbyt niska inflacja nie byłaby korzystna dla gospodarki i mogłaby przedłużyć okres powrotu do szybkiego wzrostu, w tym generować koszty makroekonomiczne w postaci wyższego bezrobocia. Po pierwsze, spadek cen – ograniczając dynamikę nominalnych dochodów firm – zwiększałby presję na cięcia kosztów firm, w tym zatrudnienia, przez co wtórnie generowałby także dalsze spadki popytu i ograniczał wzrost gospodarczy. Po drugie, poprzez ograniczenie dynamiki nominalnego PKB i wpływów podatkowych, zwiększałby presję na wzrost podatków lub redukcję wydatków publicznych. To także ograniczałoby wzrost zagregowanego popytu i jednocześnie utrudniało stabilizowanie poziomu długu publicznego.

W tym kontekście widać wyraźnie, że decyzje, które NBP podejmował od marca, były adekwatne do wyzwań, przed jakimi stanęła nasza gospodarka. Na silną recesję i oczekiwany spadek inflacji zareagowaliśmy zdecydowanym i szybkim poluzowaniem polityki pieniężnej. Obniżyliśmy stopy procentowe, w tym stopę referencyjną o 1,4 pkt proc. do poziomu 0,1 proc. Ponadto uruchomiliśmy skup na rynku wtórnym skarbowych papierów wartościowych i dłużnych papierów wartościowych gwarantowanych przez Skarb Państwa. Dotychczas NBP nabył aktywa o wartości ponad 109 mld zł – licząc w cenach zakupu. W wyniku tych operacji istotnie wzrosła płynność sektora bankowego. Wraz z obniżkami stóp procentowych skup aktywów oddziaływał także w kierunku istotnego obniżenia rentowności obligacji, które spadły do historycznie niskich poziomów. Obniżona została też stopa rezerwy obowiązkowej, co dodatkowo zasiliło sektor bankowy w płynność. Wreszcie, NBP zaoferował bankom możliwość pozyskania środków w ramach operacji repo oraz refinansowania kredytów udzielonych przedsiębiorstwom w formie kredytu wekslowego.

Wszystkie te działania stanowiły silne wsparcie dla polskiej gospodarki, zarówno dla sektora prywatnego, jak i publicznego. Ich bezpośrednim skutkiem było znaczące obniżenie oprocentowania kredytów dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Skup aktywów zapewnił płynność na rynku dłużnych papierów wartościowych, umożliwiając szybkie i efektywne wdrożenie tarczy antykryzysowej i tarczy finansowej. Zapewniliśmy też korzystne warunki finansowania zwiększonych wydatków sektora publicznego, ograniczając tym samym koszty interwencji fiskalnej dla podatnika. W sumie wszystkie powyższe działania ograniczają straty związane z pandemią i wspierają powrót polskiej gospodarki na ścieżkę wzrostu, a jednocześnie umożliwiają realizację średniookresowego celu inflacyjnego NBP.

I choć najgorsze już za nami, to w najbliższych kwartałach musimy nadal wspierać gospodarkę. Aktywność gospodarcza jest bowiem wciąż niższa od jej potencjału, bezrobocie wyższe niż przed kryzysem, a dalsze postępy w odbudowie koniunktury mogą być trudniejsze do osiągnięcia niż dotychczas. Ponadto stopniowo wygasać będą rządowe programy antykryzysowe, które podtrzymywały sytuację finansową wielu firm i gospodarstw domowych. Wreszcie utrzymuje się niepewność dotycząca dalszego rozwoju pandemii oraz sytuacji gospodarczej, a perspektywy inflacji wskazują na jej dalsze obniżenie. Z tego punktu widzenia widać wyraźnie, że polityka pieniężna musi pozostać akomodacyjna.

W tym kontekście warto odnieść się do niektórych komentarzy w odniesieniu do prowadzonej przez NBP polityki pieniężnej. Przedstawiciele sektora bankowego utyskują przede wszystkim na niższy niż przed pandemią poziom stóp procentowych NBP. Miałby on być szkodliwy dla gospodarki, gdyż rzekomo ogranicza podaż kredytu. Warto pamiętać, że choć niższe stopy krótkookresowo obniżają marże odsetkowe banków, to jednak ograniczają także ich straty kredytowe. Dzięki niższym stopom skala recesji będzie bowiem mniejsza, mniej będzie bankructw, a bezrobocie będzie niższe, przez co więcej kredytobiorców utrzyma zdolność do obsługi swego zadłużenia. Niższe raty kredytów oznaczają także, że gospodarstwa domowe będą mogły więcej przeznaczyć na realizację innych wydatków. Ponadto sektor bankowy ma obecnie bardzo wysokie wyposażenie kapitałowe i wysoką płynność, do czego przyczyniły się działania NBP i obniżenie bufora ryzyka systemowego, zgodnie zresztą z rekomendacją Komitetu Stabilności Finansowej, któremu przewodniczy prezes NBP. Dlatego też przy obecnym poziomie stóp procentowych banki nie napotykają na ograniczenia w rozwoju akcji kredytowej, co zresztą jest widoczne w danych monetarnych. Wyraźnie obniżyły się natomiast kredyty obrotowe dla przedsiębiorstw i kredyty dla przedsiębiorców indywidualnych, ale to nie może dziwić w sytuacji ograniczenia aktywności oraz zasilenia potężną pulą środków z programów wsparcia, w tym zwłaszcza w ramach tarczy finansowej.

Drugim argumentem wysuwanym przez przedstawicieli sektora bankowego jest to, że niskie stopy mogą powodować tzw. bańki na rynkach aktywów. Oceny formułowane przez Komitet Stabilności Finansowej nie wskazują jednak, aby takie ryzyko się pojawiło. Na rynku nieruchomości nie narastają obecnie nierównowagi, które mogłyby stanowić zagrożenie dla stabilności makroekonomicznej lub finansowej. Jednocześnie doświadczenia banków centralnych wskazują, że gdyby takie ryzyko się pojawiało w przyszłości, to adekwatnym narzędziem do jego ograniczania byłaby polityka makroostrożnościowa.

Podsumowując, choć niższe stopy procentowe krótkookresowo obniżają wyniki banków realizowane na marży odsetkowej oraz wymuszają na sektorze dostosowania, to nie prowadzą do ograniczenia podaży kredytu ani do wystąpienia zagrożeń dla stabilności systemu finansowego. Jednocześnie niskie stopy procentowe – wraz z innymi działaniami podjętymi przez NBP – wspierają polską gospodarkę. Szybka i zdecydowana reakcja NBP na obecny kryzys była adekwatna. Reakcja ta wpisuje się w działania stosowane przez wiodące banki centralne na świecie. To, że recesja w polskiej gospodarce będzie słabsza niż w wielu krajach Europy, jest w istotnej mierze także zasługą polityki pieniężnej prowadzonej przez NBP.

Tekst został opublikowany w Dzienniku Gazecie Prawnej 18 września 2020 r.

Tekst Prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego dla „Dziennika Gazety Prawnej”

NBP łagodzi skutki pandemii i utrzymuje stabilność polskiego pieniądza

Obecny czas jest wyzwaniem dla nas wszystkich. Wierzę głęboko, że Polacy po raz kolejny pokażą, że w trudnych momentach potrafimy się mobilizować i podejmować wspólnie właściwe działania. Odpowiedzialna postawa wszystkich, którzy ograniczyli bezpośrednie kontakty oraz stosują się do zaleceń administracyjnych związanych z pandemią, daje nadzieję, że wyjdziemy z tego mocniejsi. Na pierwszej linii frontu są dziś lekarze i pracownicy służby zdrowia, którzy chronią zdrowie i życie Polaków. Ważni są pracownicy firm, dzięki którym dostarczana jest żywność i inne niezbędne produkty. Cichymi bohaterami są osoby pełniące opiekę nad dziećmi, wspierające osoby starsze i niepełnosprawne. Wreszcie, na szacunek zasługują wszyscy ciężko pracujący Polacy, borykający się z wieloma trudnościami, których nikt nie mógł jeszcze niedawno przewidzieć.

Bank centralny robi swoje

Narodowy Bank Polski, choć dla niektórych niezauważony, podejmuje także bardzo wiele działań, których celem jest złagodzenie problemów gospodarczych będących skutkami pandemii. Po pierwsze, zapewniamy niezakłócone działanie systemu płatniczego, co jest podstawą funkcjonowania gospodarki. Po drugie, zaopatrujemy Polaków w gotówkę, na którą w okresie niepewności jest większe zapotrzebowanie. Po trzecie, dokonujemy silnego poluzowania polityki pieniężnej, co będzie ograniczało ryzyko, że pandemia i związana z nią globalna recesja przerodzi się w kryzys gospodarczy i zniweczy lata wysiłku włożonego w budowanie polskiego sukcesu gospodarczego. Wreszcie po czwarte, dbamy o wartość polskiego pieniądza.

Dziś mamy dużą niepewność dotyczącą wpływu pandemii na aktywność gospodarczą na świecie i w Polsce. Nie ma jednak wątpliwości, że w krótkim okresie przyczyni się ona do silnego spadku PKB następującego równocześnie w wielu gospodarkach. To koszt, którego nie sposób uniknąć, gdyż bez jego poniesienia mielibyśmy znacznie większą liczbę ofiar śmiertelnych oraz przeciążenie systemów opieki zdrowotnej, o czym przekonują się dziś boleśnie niektóre kraje. W efekcie ryzykowalibyśmy jeszcze większe szkody gospodarcze w dłuższym okresie. Nie oznacza to jednak, że polityka gospodarcza może czekać na dalszy rozwój wydarzeń. Wręcz przeciwnie, konieczne jest podejmowanie wyprzedzających, a jednocześnie właściwie ukierunkowanych działań, które złagodzą negatywne skutki ekonomiczne epidemii, zapobiegną zatorom płatniczym, upadłościom firm, zwolnieniom pracowników oraz trwałemu obniżeniu potencjału wytwórczego. Wreszcie, polityka gospodarcza, w tym przede wszystkim pieniężna, musi zapobiec ryzyku deflacji, szkodliwej dla długofalowego wzrostu gospodarczego, której widmo już dziś rysuje się na horyzoncie światowej gospodarki.

Dlatego też w wielu krajach, podobnie jak w Polsce, uruchamiane są programy fiskalne o znacznej skali, mające na celu utrzymanie płynności przedsiębiorstw, ochronę miejsc pracy oraz wsparcie finansowe gospodarstw domowych, które utraciły źródła dochodów. Programy te należą do domeny rządów i polityki fiskalnej, która musi odgrywać główną rolę w łagodzeniu negatywnych skutków ekonomicznych epidemii. Jednocześnie banki centralne podejmują działania polegające na łagodzeniu polityki pieniężnej oraz zwiększeniu płynności sektora bankowego.

Niskie stopy, stabilny złoty

NBP był jednym z pierwszych banków centralnych w Europie, który zareagował wyprzedzająco na oczekiwane pogorszenie sytuacji gospodarczej i już od połowy marca br. rozpoczął działania wspierające polską gospodarkę. Bardzo szybko zdaliśmy sobie bowiem sprawę z wyzwań, jakie pojawią się w związku z pandemią. Wiedzieliśmy także, że zwlekanie z działaniami może tylko powiększać straty oraz zwiększać potrzebę podejmowania jeszcze bardziej radykalnych działań w przyszłości.

Dlatego też szybko dwukrotnie obniżyliśmy stopy procentowe, łącznie o 1 pkt proc., przez co główna stopa procentowa NBP spadła do historycznie niskiego poziomu 0,5 proc. Efekt to natychmiastowe obniżenie rat kredytowych i kilka miliardów złotych zaoszczędzone przez polskie gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa.

Warto podkreślić, że mimo obniżenia stóp, kurs złotego pozostał stabilny, a jego niewielkie osłabienie wobec głównych walut przed kilkoma tygodniami wynikało wyłącznie z globalnego wzrostu awersji do ryzyka dotyczącego praktycznie wszystkich walut. Co ważne, wynikająca z obniżenia stóp poprawa budżetów zadłużonych gospodarstw domowych będzie trwała, w odróżnieniu od oferowanego przez większość banków zawieszania spłaty kredytów na okres 3–6 miesięcy, które nie oznacza jego umorzenia, a jedynie przesunięcie w czasie. Obniżka stóp oznacza niższe raty nie tylko dziś, ale także po okresie tzw. wakacji kredytowych. Przekłada się też na obniżenie kosztów działalności przedsiębiorstw oraz niższe rentowności obligacji skarbowych, a przez to oszczędności na kosztach obsługi długu publicznego. Zwiększa to przestrzeń dla finansowania działań rządu w walce z pandemią, w tym kosztu zaopatrywania służb medycznych w niezbędne produkty.

Korzyści ze skupu papierów wartościowych

NBP wprowadził po raz pierwszy od początku transformacji program skupu aktywów finansowych. Od miesiąca skupujemy obligacje Skarbu Państwa na rynku wtórnym w ramach strukturalnych operacji otwartego rynku. Jest to w pełni zgodne z Założeniami polityki pieniężnej oraz mandatem banku centralnego wynikającym z europejskich i krajowych uwarunkowań prawnych dotyczących banków centralnych, w tym z Konstytucją oraz Traktatem o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Celem skupu papierów wartościowych jest zmiana długoterminowej struktury płynności w sektorze bankowym oraz zachowanie płynności rynku wtórnego tych papierów wartościowych. Skup aktywów wzmacnia także wpływ obniżenia stóp procentowych NBP na gospodarkę. Ogranicza on bowiem tzw. krzywą rentowności, czyli rentowności obligacji skarbowych, które bez interwencji ze strony NBP znalazłyby się pod silną presją ze względu na istotne zwiększenie potrzeb pożyczkowych państwa oraz wysoką niepewność. Biorąc pod uwagę, że krzywa ta wpływa bezpośrednio lub pośrednio na koszt finansowania dla wszystkich sektorów – w tym na marże i oprocentowanie kredytów w bankach – skup papierów wartościowych przeciwdziała tzw. procyklicznemu zacieśnieniu warunków finansowania dla wszystkich podmiotów w gospodarce, w tym gospodarstw domowych i firm. Powiem więc jasno, bez skupu papierów skarbowych – mimo obniżenia stóp procentowych NBP – groziłoby nam zacieśnienie warunków finansowych dla wszystkich, co pogłębiłoby spadek popytu w gospodarce, utrwaliło dekoniunkturę i ostatecznie doprowadziło do nadmiernego spadku dynamiki cen.

Pamiętajmy jednak, że NBP nie może bezpośrednio finansować podmiotów sektora publicznego, obejmować ich obligacji na rynku pierwotnym, czy też udzielać im kredytu. Byłoby to nie tylko niezgodne z polskim porządkiem prawnym i Traktatem o Funkcjonowaniu UE, ale także prowadziłoby do utraty zaufania inwestorów i zwykłych ludzi do wartości polskiego pieniądza. Dlatego, dokonując zakupów papierów wartościowych na rynku, musimy także dbać o ograniczenie ryzyka finansowego i właściwą jakość nabywanych aktywów.

Miliardy dla gospodarki

Do dnia dzisiejszego NBP przeprowadził cztery operacje skupu skarbowych papierów wartościowych na rynku wtórnym (19, 23, 26 marca oraz 16 kwietnia 2020 r.), w efekcie zasilając banki na kwotę prawie 55 mld zł. Jednocześnie 17 marca br. NBP obniżył stopę rezerwy obowiązkowej z 3,5 do 0,5 proc., przez co pod koniec bieżącego miesiąca uwolnione zostanie kolejne 42 mld zł płynności banków. W sumie zatem w wyniku działań NBP banki zostały zasilone kwotą prawie 100 mld zł. Na tym nie koniec, gdyż operacje zakupu skarbowych papierów wartościowych na wtórnym rynku będą kontynuowane, a z przetargu na przetarg rozszerzana jest lista obligacji będących przedmiotem operacji. Co więcej, zgodnie z decyzją Rady Polityki Pieniężnej z 8 kwietnia br. zakupem będą dodatkowo objęte także obligacje gwarantowane przez Skarb Państwa oraz bony skarbowe.

Dodatkowo, w ramach podstawowych operacji otwartego rynku, NBP emituje co tydzień bony pieniężne na kwotę rzędu 80 mld zł. Są to nadwyżki środków utrzymywanych przez banki na rachunkach w NBP ponad poziom wymaganej rezerwy obowiązkowej. Środki te potencjalnie również mogłyby zostać wykorzystane przez banki do finansowania gospodarki. Kolejnym źródłem płynności dla banków może być wykorzystanie wdrożonych 16 marca br. operacji repo. Wartość zabezpieczeń dla tych operacji w systemie bankowym według danych na koniec lutego br. przekracza 340 mld zł.

Biorąc pod uwagę kluczową rolę kredytu dla finansowania działalności przedsiębiorstw, NBP uruchomił program kredytu wekslowego. Kredyt ten stanowi korzystne i bardzo tanie źródło refinansowania kredytów udzielanych przedsiębiorcom przez banki, wspierając tym samym utrzymanie stabilnego i taniego finansowania dla sektora przedsiębiorstw.

Tak więc już teraz NBP zasilił banki w środki wystarczające do wspierania przeciwdziałania skutkom epidemii, a możliwe jest jeszcze nawet kilkukrotne zwiększenie skali tego finansowania. Zatem płynności na finansowanie działań antykryzysowych na pewno nie brakuje i nie zabraknie. Po stronie rządu oraz sektora bankowego leży jednak zadanie ich odpowiedniego wykorzystania, tak by trafiły do uczciwych przedsiębiorców i gospodarstw domowych. Do tych wszystkich, którzy z powodów przez siebie niezawinionych stanęli wobec trudnej sytuacji gospodarczej.

Potrzeba wspólnego działania

Obecne działania NBP to ogromna inwestycja, która ma umożliwić polskiej gospodarce jak najszybszy powrót do normalnego funkcjonowania po okresie pandemii, a przez to uchronić nas przed jej wtórnymi efektami, w tym nadmiernym spadkiem dynamiki cen oraz ryzykiem deflacji. Inwestycja, która będzie skuteczna tylko wtedy, jeśli będzie uzupełniona przez równoczesne i odpowiednie działanie wszystkich podmiotów odpowiedzialnych za politykę gospodarczą i finansową, w tym rządu i banków komercyjnych.

Sektor bankowy nie może dziś zasłaniać się problemami z brakiem płynności lub wyposażeniem w kapitał, albowiem wymogi w tym zakresie także zostały poluzowane. Polski rząd, dzięki obniżeniu stóp procentowych oraz zwiększeniu płynności sektora bankowego, a także dzięki skupowi obligacji na dużą skalę, ma dziś zapewnioną dużą przestrzeń do bezpiecznego i płynnego finansowania działań antykryzysowych. Dla powodzenia tej inwestycji kluczowe jest jednak szybkie wprowadzenie działań przez wszystkie zaangażowane podmioty, a jednocześnie na wystarczającą skalę. Należy też przy tym oczywiście pamiętać, by ograniczać ryzyko nadużyć lub kierowania pieniędzy podatników do nieuczciwych przedsiębiorców.

Tekst został opublikowany w Dzienniku Gazecie Prawnej 20 kwietnia 2020 r.

Wypowiedź Prezesa NBP, Prof. Adama Glapińskiego dla Polskiej Agencji Prasowej

Rozprzestrzeniająca się epidemia koronawirusa to przede wszystkim zagrożenie zdrowia publicznego. Dlatego bardzo dobrze, że rząd podejmuje zdecydowane i wyprzedzające działania, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa i ryzyko zarażania kolejnych osób. Będzie bardzo dobrze, jeśli Polacy w najbliższym czasie pozostaną w domach i radykalnie ograniczą bezpośrednie kontakty z innymi ludźmi.

Oczywiście takie działania będą powodowały krótkotrwałe zaburzenia gospodarcze, bo części osób będzie trudniej pracować, część firm ograniczy sprzedaż, spadnie popyt na ich produkty, a także mogą się pojawić problemy z tzw. łańcuchem dostaw, szczególnie gdyby zaburzony był częściowo transport międzynarodowy. Jednak takie działania, choć krótkookresowo dotkliwe, długofalowo będą korzystne, bo ograniczą straty zdrowia i życia ludzi, i tym samym będą także korzystne dla gospodarki.

Mamy świadomość, że sytuacja przedsiębiorstw pogorszy się. Szczególnie będzie to dotyczyć transportu i części usług. Niekorzystnie będzie na nas oddziaływać także istotne pogorszenie koniunktury w otoczeniu naszej gospodarki, zwłaszcza w strefie euro. Dlatego też należy szybko podjąć działania zmniejszające obciążenia dla przedsiębiorstw i osób, których dotknie spadek dochodów, albowiem przynajmniej przejściowo znajdą się oni w trudnej sytuacji.

Obecnie zakłada się, że wpływ rozprzestrzeniania się koronawirusa na gospodarkę będzie przejściowy i skoncentrowany głównie w pierwszym i drugim kwartale br. Przewidywania te obarczone są jednak znaczną niepewnością, bo trudno określić, jak szybko uda się opanować epidemię i jakim kosztem.

Głównym kanałem oddziaływania epidemii na gospodarkę światową, ale też krajową jest spadek popytu na usługi transportowe, turystyczne i z zakresu szeroko rozumianej rekreacji i kultury. Ograniczona może zostać działalność niektórych firm w wyniku przymusowej kwarantanny pracowników lub też ich konieczności pozostania w domu, m.in.
w związku z koniecznością opieki nad dziećmi. Dodatkowymi kanałami wpływu koronawirusa na gospodarki poszczególnych krajów jest pogorszenie nastrojów podmiotów prowadzące do ograniczenia zakupów towarów nieżywnościowych oraz zakłócenia globalnych sieci podaży oraz inwestycji przedsiębiorstw.

Narodowy Bank Polski uważnie przygląda się sytuacji i analizuje potrzebę ewentualnych działań. Operacyjnie obecnie najważniejsze jest sprawne działanie systemu płatniczego oraz płynne dostarczanie gotówki. Oba te zadania są realizowane bez zakłóceń. Nie ma żadnego ryzyka, że gotówki zabraknie. Obecnie jest ona dostarczana do banków komercyjnych na bieżąco, w całym kraju, bez żadnych opóźnień i ograniczeń. Z powodu zwiększonych wypłat klientów,
w niektórych miejscach, mogą występować chwilowe opóźnienia w dostawie gotówki z centrów logistycznych banków komercyjnych i firm obsługujących gotówkę, ale nie ma mowy o jakichkolwiek trwałych problemach. Jednocześnie nie ma żadnych zaburzeń w działaniu systemu płatniczego, który funkcjonuje sprawnie i efektywnie.

Bank centralny monitoruje także na bieżąco rozwój sytuacji w gospodarce i na krajowym rynku finansowym. Mimo silnych zawirowań na światowych rynkach, złoty pozostaje stabilny i relatywnie niewiele się osłabił. Podobnie niskie są rentowności polskich obligacji. Jest to związane z dobrymi fundamentami polskiej gospodarki, brakiem nierównowag i pozytywną oceną polskiej polityki makroekonomicznej przez inwestorów.

Główne banki centralne łagodzą obecnie politykę pieniężną obniżając stopy, a niektóre także poprzez operacje zasilające w płynność banki oraz zwiększenie skupu aktywów. W Polsce banki nie mają problemów płynnościowych. Jednak NBP monitoruje sytuację i gdyby była taka potrzeba, jesteśmy gotowi do odpowiednich działań. Moim zdaniem Rada Polityki Pieniężnej powinna już teraz wesprzeć gospodarkę obniżając stopy procentowe.

Jednocześnie banki powinny umożliwić kredytobiorcom odroczenie spłat zobowiązań w razie spadku dochodów, który
z pewnością dotknie część ich klientów. Obniżenie stóp to natychmiastowy i bezpośredni sposób obniżenia kosztów zaciągniętych zobowiązań kredytowych. Jest to więc ulga dla wszystkich zadłużonych.

Zmianami stóp procentowych nie zapobiegniemy zaburzeniom po stronie podaży, ani nie sprawimy, że w krótkim okresie wzrośnie w gospodarce popyt, ale obniżymy obciążenia wynikające z istniejących zobowiązań i wspomożemy budżety firm i gospodarstw domowych, a także obniżymy koszty obsługi długu publicznego. Brak takich działań mógłby pogłębić problemy, które w sposób nieunikniony spowoduje rozprzestrzenianie się koronawirusa oraz pogorszenie nastrojów, które już następuje.

Jednocześnie spadek popytu na usługi i towary nieżywnościowe oraz silne obniżenie się cen surowców na rynkach światowych sprawią, że inflacja będzie się w najbliższych kwartałach obniżać i kształtować poniżej naszych dotychczasowych oczekiwań. Dlatego będę proponował Radzie Polityki Pieniężnej obniżenie stóp procentowych NBP.

Podobnie jak w innych krajach, w obecnych warunkach kluczowa jest jednak także reakcja ze strony polityki fiskalnej. Jestem przekonany, że celem polityki fiskalnej – podobnie jak polityki pieniężnej – powinno być złagodzenie skutków strat gospodarczych z związanych z epidemią oraz stosowanymi nadzwyczajnymi środkami, której mają wyhamować jej rozprzestrzenianie się.

13 marca 2020 r.

„RPP powinna ściąć stopy niemal do zera i wdrażać kolejne instrumenty niestandardowe - J. Borowski, CA (wywiad)”

Istnieje szereg argumentów za dalszym luzowaniem polityki pieniężnej przez RPP - sytuacja kursowa, perspektywy dla inwestycji, konsumpcji i inflacji, duży obszar niepewności co do wygasania pandemii – powiedział PAP Biznes główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska, Jakub Borowski. Jego zdaniem, RPP mogłaby uruchomić „zielone” TLTRO i tanie pożyczki dla MŚP.

„Zaczynając od kwestii kursowych, mimo bezprecedensowej skali wstrząsu gospodarczego kurs złotego umacnia się i zbliża do poziomów sprzed wprowadzenia lockdownu, przy czym wcześniejsze osłabienie złotego nie było znaczące i (…) nie obserwowaliśmy wyprzedaży polskich obligacji w takiej skali jak w 2008 i 2009 r. Wówczas mieliśmy do czynienia z silnym odpływem kapitału i z bardzo silną deprecjacją kursu złotego, która częściowo była korektą po jego silnym przewartościowaniu przed kryzysem” – powiedział Borowski.

Jak wskazał, w Polska weszła w obecny kryzys bez przewartościowania PLN i przy dobrze zrównoważonej gospodarce – zarówno pod kątem równowagi makroekonomicznej, jak i zadłużenia sektora finansów publicznych. W związku z tym, dodał Borowski, nie doszło do silnego wzrostu premii za ryzyko przypisywanego polskiej gospodarce, a odpływu kapitału z polskiego rynku długu nie było, ponieważ za długim końcu krzywej rentowności sytuację stabilizował NBP.

„Paradoks obecnej sytuacji polega na tym, że przy gigantycznym, symetrycznym na poziomie globalnym wstrząsie i wyraźnym złagodzeniu krajowej polityki przez obniżki stóp procentowych i prowadzeniu operacji strukturalnych na rynku długu, deprecjacja złotego jest nieznaczna, w zasadzie bez znaczenia z punktu widzenia gospodarki” – uważa ekonomista Credit Agricole.

„Wniosek jest taki, że kanał kursowy zadziałał słabo, a w przypadku małej gospodarki otwartej kurs walutowy jest ważnym elementem stabilizowania koniunktury. Biorąc pod uwagę silne powiązania Polski w ramach łańcuchów dostaw, oddziaływanie deprecjacji kursu na eksport netto i zagregowany popyt będzie ograniczone. To jest bardzo ważna przesłanka za łagodzeniem polityki pieniężnej - by kanał kursowy pomógł gospodarce deprecjacja musi być znacząca i trwała” – dodał.

Borowski zauważa, że rynek wycenia jeszcze obniżkę stóp procentowych w Polsce do poziomu nieznacznie powyżej zera, więc jeżeli RPP nie dokona takiego kroku, jego zdaniem, będzie to dodatkowy czynnik działający na korzyść umocnienia kursu.

Ekonomista Credit Agricole jako jedyny z 20 ankietowanych przed zaplanowanym na 28 maja posiedzeniem RPP przez PAP Biznes ekonomistów prognozuje, że Rada obniży w maju referencyjną stopę procentową o 45 pb do 0,05 proc. Spośród ankietowanych, dalszego cięcia stóp procentowych w 2020 r. w Polsce spodziewają się jeszcze jedynie ekonomiści Goldman Sachs (w czerwcu, również o 45 pb.). 18 ośrodków spodziewa się stabilizacji stóp do końca 2020 r., a 17 nie spodziewa się zmian stopy referencyjnej do końca 2021 r.

Niekorzystne perspektywy inwestycji koncumpcji przemawiają za obniżką

Za obniżką stóp procentowych przemawiają, zdaniem Borowskiego, także niekorzystne perspektywy inwestycji i konsumpcji.

„Patrząc na badania koniunktury za kwiecień - oceny przyszłej sytuacji finansowej i oczekiwanej sprzedaży - dla trzech głównych sektorów: przetwórstwa przemysłowego, usług i budownictwa widać załamanie, przy niewielkim odbiciu w maju, ale do poziomów znacząco niższych niż przed szokiem. Dokładając do tego znaczące obniżenie stopnia wykorzystania mocy wytwórczych nie ma powodu oczekiwać, że w tym roku obserwować będziemy wzrost inwestycji przedsiębiorstw. Osobiście spodziewam się ich załamania w II połowie roku. Przyczyni się też do tego silny spadek inwestycji publicznych - w APK zakłada się ich spadek o ok. 4 proc. - co będzie miało także negatywny wpływ na inwestycje przedsiębiorstw, ze względu na wzajemne sprzężenia” – powiedział ekonomista.

„Mamy także bardzo trudne otoczenie makroekonomiczne. Spadki PKB u głównych partnerów handlowych Polski są bardzo głębokie, w przyszłym roku nie należy spodziewać się odbicia w skali, które zniwelowałby tegoroczny spadek aktywności. Wobec tego, w średnim terminie perspektywy odbicia polskiego eksportu nie są optymistyczne, co będzie z kolei ograniczać inwestycje i przepływy kapitału” - dodał.

Borowski ocenia, że rządowe programy antykryzysowe nie pomogą w odbudowie inwestycji.

„Rządowe pakiety antykryzysowe okazały się skutecznym instrumentem hibernowania zatrudnienia i stabilizowania sytuacji firm na trudny okres spadku popytu w najbliższych kwartałach. Natomiast tarcze, antykryzysowa i finansowa, nie są instrumentami stymulowania inwestycji. (…) To są środki na przetrwanie, a nie na ekspansję firm. W takiej sytuacji widać potrzebę dalszego łagodzenia polityki pieniężnej celem wspierania inwestycji” – powiedział ekonomista.

Kolejnym negatywnym czynnikiem niepewności dla klimatu inwestycyjnego jest, zdaniem Borowskiego, duża niepewność co do wygasania epidemii.

„W Polsce mamy utrzymujący się na stałym poziomie, o 300-400 osób, dzienny przyrost nowych zarażonych. Można oczekiwać II fali epidemii na jesieni, przedstawiciele WHO sygnalizują ryzyko utrzymującej się przez 5 lat niekontrolowanej pandemii, nie wiadomo kiedy powstanie szczepionka. Dla mnie są to istotne informacje, ponieważ żeby planować nakłady inwestycyjne firmy muszą mieć jasną perspektywę na najbliższe kwartały, a obecnie jej nie mają. Jeżeli istnieje niezaniedbywalne prawdopodobieństwo drugiego lockdownu, to wpływ tego stanu rzeczy na inwestycje musi być negatywny” – powiedział.

Zmiana sytuacji na rynku pracy rzutująca na perspektywy konsumpcji również jest, według Borowskiego, przesłanką za dalszym luzowaniem polityki monetarnej.

„Choć (…) od początku prognozowaliśmy, że bezrobocie nie będzie dwucyfrowe, więc nie musimy dziś rewidować prognoz – to i tak szacujemy, że ok. 540 tys. osób starci pracę z powodu epidemii (prognozowany przez nas wzrost bezrobocia do ok. 9 proc. na koniec września). Skutkiem będzie zachwianie relacji na linii pracownik-pracodawca – na niekorzyść silnej przed szokiem pozycji negocjacyjnej pracownika. Do tego presja płacowa będzie znacznie niższa, czego preludium widzieliśmy w zaskakująco słabych danych o płacach w kwietniu. Oznacza to, że będziemy bardzo szybko, z ryzykiem w dół, schodzić z 7-proc. dynamiki płac z I kw., więc jest to dodatkowe ryzyko dla konsumpcji” – powiedział.

„Podwyższone bezrobocie utrzymujące się przez dłuższy czas, wyhamowanie dynamiki płac, ujemna konsumpcja i dynamika PKB utrzymujące się do I kw. 2021 r. - to jest otoczenie, które wymaga działań ze strony polityki monetarnej. Polityka monetarna, patrząc od strony konwencjonalnej, została złagodzona nieznacznie – 100 pb cięcia nie ma znaczącego wpływu na sytuację gospodarczą. Łagodzenie musi być większe” – dodał.

Tendencje inflacyjne również przemawiają za dalszym luzowaniem

Według prognozy Credit Agricole spadek PKB w 2020 r. wyniesie 3,8 proc., przy czym według Borowskiego, „znacznie gorsze” od oczekiwań dane makro za kwiecień wskazują na ryzyko w dół dla tej prognozy, co przekłada się na sytuację inflacyjną.

„W przyszłym roku odbijamy, ale skala tego odbicia będzie większa niż głębokość tegorocznego spadku, co oznacza wciąż ujemną lukę popytową. Znajdzie odzwierciedlenie w tendencjach inflacyjnych i powinno skłonić do dalszego luzowania polityki monetarnej. Zakładamy inflację średnioroczną w 2021 r. na poziomie 2,7 proc, ale podbijać ją będą głównie ceny paliw – bez kontrybucji tej kategorii inflacja będzie znacznie niższa. Prognozujemy, że w I poł. 2021 r. inflacja bazowa będzie nieznacznie wyższa od zera. To oznacza, że bank centralny może oczekiwać wyhamowania tendencji inflacyjnych w najbliższych kwartałach, co jest podstawowym argumentem za łagodzeniem polityki pieniężnej” – powiedział.

Oprócz cięcia stóp potrzeba taniego finansowania dla firm

Borowski „liczy się” z tym, że NBP nie obniży stóp proc. na najbliższym posiedzeniu, jednak - jego zdaniem - konieczne jest dalsze luzowanie polityki pieniężnej – ścięcie stóp proc. w okolice zera i kolejne niekonwencjonalne działania, których celem powinno być pobudzenie inwestycji i poprawa klimatu inwestycyjnego.

Dodaje, że zejście ze stopami do zera „nie zmieni istotnie sytuacji”, więc nie ma większego znaczenia, czy RPP dokona tego w maju, czy w lipcu, przy czym im szybciej to uczyni, tym lepiej.

Ekonomista dostrzega dwa obszary niekonwencjonalnego luzowania w polskich warunkach.

„Po pierwsze, zastosowanie programu typu +Funding for growth+, który z powodzeniem zastosował na swoim gruncie Bank Węgier. Polegał on na udostępnianiu bankom finansowania po bardzo niskiej stopie procentowej, które to środki banki udostępniały małym i średnim przedsiębiorstwom. Nawet jeżeli firmy nie przeznaczały pożyczek na inwestycje, to służyły one refinansowaniu istniejących zobowiązań, co poprawiało ich sytuację finansową” – powiedział.

„Ponadto warto zastanowić się, w jaki sposób użyć niekonwencjonalnej polityki pieniężnej do sfinansowania zielonych inwestycji w Polsce. NBP mógłby udzielać bankom komercyjnym finansowania po ujemnej stopie, z przeznaczeniem konkretne zielone projekty. Można to nazwać „zielonym TLTRO”. Taki instrument realizowałby wiązkę celów: pozwoliłby zwiększyć inwestycje i przysłużyłby się zmianie miksu energetycznego” – dodał.

Zdaniem Borowskiego, działania niekonwencjonalne, które NBP do tej pory podjął, nie służyły pobudzaniu wzrostu gospodarczego i inflacji jako takiej, a jedynie stworzyły rządowi i jego agendom (PFR i BGK) „komfortowe” warunki do pożyczania pieniędzy.

„To się oczywiście udało – rentowność 10-letnich obligacji jest zbliżona do poziomu sprzed epidemii, różnica w oprocentowaniu polskich i niemieckich obligacji wyraźnie się obniżyła. Natomiast nie jest to +kanoniczne+ luzowanie ilościowe. QE mamy wtedy, gdy używamy tego narzędzia do pobudzenia wzrostu gospodarczego i podniesienia inflacji, gdy konwencjonalne narzędzia zostały wyczerpane, a w Polsce można jeszcze zejść ze stopami do zera” – powiedział.

Ekonomista ocenia, że tak długo jak doświadczenia międzynarodowe związane z realizacją polityki ujemnych nominalnych stóp procentowych są mieszane i krańcowe korzyści z tytułu obniżania stóp poniżej zera są malejące, w polskich warunkach istnieje przestrzeń do innych działań.

„Ujemne stopy widziałbym jedynie w bezpośrednim finansowaniu dla banków, z przeznaczeniem na konkretne inwestycje. Bank centralny będzie się starał unikać sytuacji, w której krótkoterminowe stopy procentowe będą ujemne. Przy cięciu stóp proc. o 45 pb., jak prognozujemy, stawka POLONIA utrzymywałaby się nieznacznie powyżej zera” – dodał.

Rafał Tuszyński, PAP Biznes, 28.05.2020, 06:45, Warszawa

„NBP zatrzymuje kryzys”, tekst Prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego dla „Dziennika Gazety Prawnej”

„Narodowy Bank Polski zatrzymuje kryzys”

Pandemia COVID-19 miała w ostatnich miesiącach przemożny wpływ na życie wszystkich Polaków. Mimo złagodzenia obostrzeń jeszcze przez jakiś czas pozostanie ona elementem naszej codzienności. Podobnie zresztą wygląda sytuacja w niemal wszystkich krajach na świecie. Obecnie – oprócz globalnego wyścigu o wynalezienie leku i szczepionki na COVID-19 – prawie wszędzie toczy się także walka o ograniczenie ekonomicznych skutków pandemii i miejsce w post-pandemicznym świecie.

Skutki obecnego szoku nie będą we wszystkich gospodarkach takie same. Można się spodziewać, że zadziałają podobne mechanizmy, jak w przypadku choroby człowieka: osoba z wyższą odpornością, która w dodatku po zachorowaniu stosuje odpowiednie leczenie, przejdzie chorobę łagodniej i z mniejszym uszczerbkiem dla zdrowia niż mniej odporny lub mniej odpowiedzialny pacjent. Podobnie gospodarki o silniejszych fundamentach ekonomicznych, które w dodatku zareagowały na pandemię szybkimi i odpowiednio ukierunkowanymi działaniami z zakresu polityki gospodarczej, poniosą niższe koszty ekonomiczne i szybciej wrócą na ścieżkę wzrostu gospodarczego.

Z tego punktu widzenia polska gospodarka wypada bardzo dobrze. Mamy szansę przejść przez pandemiczny szok w łagodniejszy sposób niż wiele innych krajów, co potwierdzają prognozy wielu ośrodków. Wynika to po części z naturalnych cech Polaków, takich jak zaradność, przedsiębiorczość oraz umiejętność reagowania na sytuacje kryzysowe. Przede wszystkim jednak przed pandemią w polskiej gospodarce nie narosły nierównowagi makroekonomiczne, co czyniło ją bardziej odporną na szoki. Wreszcie, negatywny wpływ pandemii został ograniczony przez zdecydowane działania fiskalne oraz bezzwłoczne poluzowanie polityki monetarnej przez Narodowy Bank Polski. Działania te łagodzą wpływ zaburzeń na bieżącą sytuację finansową gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, co już teraz ma kluczowe znaczenie dla milionów Polaków. A krótkoterminowe efekty realizowanych programów, w tym Tarczy Antykryzysowej, będą miały implikacje dla sytuacji polskiej gospodarki także w dłuższej perspektywie. Są one konieczne, by nie dopuścić do utrwalenia się negatywnych skutków pandemii i aby stworzyć warunki do szybkiej odbudowy aktywności gospodarczej w kolejnych kwartałach, a ostatecznie zachować sukces polskiej gospodarki ostatnich lat.

Oczywiście, główną rolę w tych działaniach odgrywa rząd. Jednak realizacja programów rządowych nie byłaby możliwa bez zdecydowanych działań NBP, które wspierały ich sprawne finansowanie. Pomimo bezprecedensowego charakteru szoku NBP natychmiast rozpoznał ryzyka dla aktywności gospodarczej i stabilności cen związane z pandemią. Dlatego też już od połowy marca podjął szereg kroków nakierowanych na złagodzenie negatywnego wpływu pandemii na gospodarkę i – tym samym – ograniczenie ryzyka wystąpienia deflacji w Polsce. W efekcie NBP był pierwszym bankiem centralnym w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, który zasygnalizował poluzowanie polityki pieniężnej, a następnie konsekwentnie je realizował obniżając stopy procentowe, obniżając stopę rezerwy obowiązkowej banków oraz wdrażając program zakupu obligacji w ramach strukturalnych operacji otwartego rynku.

Warto pamiętać, że bank centralny nie może bezpośrednio dostarczać środków finansowych polskim rodzinom i przedsiębiorstwom. To jest bowiem rolą rządu. Nie oznacza to jednak, że bank centralny nie wspierał Polaków w momencie wyraźnego pogorszenia koniunktury gospodarczej. To właśnie NBP podjął w ostatnich miesiącach wiele działań, które temu służyły i nadal będą służyć.

Po pierwsze, NBP wsparł miliony polskich gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, obniżając trzykrotnie stopy procentowe, w tym główną stopę procentową łącznie o 1,4 pkt proc., do poziomu 0,1 procent. Takie szybkie i zdecydowane działania przełożyły się na poprawę sytuacji finansowej zadłużonych Polaków poprzez wyraźne obniżenie rat kredytowych. Skala związanych z tym oszczędności jest niebagatelna i wynosi wiele miliardów złotych.

Po drugie, obniżki stóp NBP działały w kierunku obniżenia rentowności obligacji skarbowych i tym samym obniżyły koszty obsługi długu publicznego. Dzięki temu możliwe stało się sfinansowanie podejmowanych przez rząd działań antykryzysowych bez nadmiernych kosztów dla polskich podatników. Oprócz obniżek stóp procentowych, na rentowności obligacji skarbowych – i w efekcie na koszty finansowania wszystkich sektorów gospodarki –dodatkowo wpływa rozpoczęty przez NBP na rynku wtórnym skup obligacji skarbowych oraz obligacji gwarantowanych przez Skarb Państwa. Skup aktywów zapobiegł wzrostowi rentowności obligacji skarbowych, który wystąpiłby w wyniku znacznego wzrostu ich podaży oraz podwyższonej awersji do ryzyka na rynkach finansowych. Co więcej, działanie to zapewnia płynność i drożność rynku obligacji, umożliwiając kolejne emisje.

Po trzecie, kroki podjęte przez NBP – w tym skup obligacji skarbowych i obniżenie stopy rezerwy obowiązkowej banków – wraz z rekomendacją Komitetu Stabilności Finansowej dotyczącą zniesienia 3-procentowego bufora ryzyka systemowego, przyczyniły się do istotnego zwiększenia możliwości prowadzenia akcji kredytowej przez banki w czasie gospodarczych zawirowań. Dzięki temu bankom nie brakuje obecnie płynnych środków, ani kapitału by zapewnić polskim przedsiębiorcom i gospodarstwom domowym dostęp do finansowania czy inwestycji. NBP wprowadził dodatkowo także jeszcze jedno rozwiązanie, by umożliwić bankom niezakłócone finansowanie dla firm: program kredytu wekslowego. W ramach tego programu banki mogą pozyskać bardzo tanie refinansowanie kredytów udzielanych przedsiębiorcom.

W ciągu ostatnich trzech miesięcy NBP podjął zatem bardzo daleko idące, w tym niestandardowe działania, które wsparły polską gospodarkę oraz służyły utrzymaniu stabilności cen. Zaburzenia związane z pandemią stanowiły bardzo silny negatywny szok dla dochodów przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Bez odpowiedniej reakcji polityki gospodarczej mogło to doprowadzić do fali bankructw i znacznego wzrostu bezrobocia, co z kolei istotnie zwiększałoby ryzyko utrwalenia się recesji. W takiej sytuacji wyraźnie wzrosłoby także ryzyko silnego spadku dynamiki cen, a w dłuższej perspektywie deflacji. NBP musiał więc podjąć kroki, by to ryzyko ograniczyć, albowiem wystąpienie deflacji spowodowanej spadkiem popytu byłoby bardzo niekorzystne dla rozwoju polskiej gospodarki, a także niespójne z realizacja celu inflacyjnego NBP. Obecnie inflacja kształtuje się zgodnie z celem inflacyjnym NBP, choć nieco powyżej 2,5%, spodziewamy się jednak, że w kolejnych kwartałach będzie się ona obniżać. To, że inflacja w Polsce nie jest obecnie tak niska, jak w wielu krajach UE, jest po części związane z relatywnie szybszą odbudową popytu. Zatem polityka pieniężna NBP sprzyja odbudowie aktywności w polskiej gospodarce, zapewniając jednocześnie realizacje naszego celu inflacyjnego w średnim okresie.

Czynnikiem, który mógłby stanowić dodatkowe wsparcie dla gospodarki i ograniczyć ryzyko deflacji byłoby silniejsze dostosowanie kursu złotego w reakcji na globalny wstrząs wywołany pandemią oraz poluzowania polityki pieniężnej NBP. Warto przypomnieć, że na przestrzeni ostatnich dwóch dekad zmiany kursu walutowego były ważnym amortyzatorem globalnych wstrząsów, dzięki którym Polska osiągała lepsze wyniki gospodarcze, a wzrost gospodarczy był bardziej stabilny. Można ocenić, że w obecnych uwarunkowaniach słabszy kurs walutowy mógłby przyczynić się do nieco szybszego tempa ożywienia gospodarczego.

Efekty niektórych działań NBP są wyraźnie widoczne, bo wielu zadłużonych Polaków płaci dzięki nim niższe raty kredytowe. Ale skutków pozostałych kroków podjętych przez NBP część z nas nie dostrzega tak wyraźnie. Widzimy bowiem bezpośrednią pomoc finansową ze strony rządu, ale nie zawsze uświadamiamy sobie, że to NBP stworzył warunki umożliwiające ich sprawne finansowanie.

W końcu słyszymy często utyskiwania na straty, jakie banki będą ponosić w wyniku obniżenia stóp procentowych. Banki powtarzają, że obniżenie stóp procentowych przez NBP przyczynia się do zmniejszenia ich marży odsetkowej. To oczywiście prawda, ale nie cała prawda. Banki przemilczają bowiem, że obniżenie ich marż jest jednocześnie korzyścią dla kredytobiorców. Dlatego właśnie obniżki stóp zmniejszą koszty ryzyka kredytowego w bankach, bo dzięki niższym ratom kredytowym, a także ogólnie lepszej koniunkturze, więcej klientów utrzyma wypłacalność. Lepiej dla wszystkich, w tym zwłaszcza dla banków, aby kredytobiorcy płacili niższe raty odsetkowe, aniżeli mieliby stracić możliwość obsługiwania kredytu w ogóle.

Podsumowując, ostatnie miesiące były okresem nie tylko niestrudzonej walki o ludzkie zdrowie i życie, ale także walki rządów i banków centralnych o przyszłość ich gospodarek. W Polsce w tym zakresie zrobiono bardzo dużo, choć jeszcze za wcześnie by z pełnym przekonaniem ogłosić koniec problemów. Utrzymuje się nadal niepewność dotycząca dalszego przebiegu pandemii, a część firm jedynie w części i stopniowo przywraca działalność. Jest jednak prawdopodobne, że najgorsze za nami, a polska gospodarka szybko powróci na ścieżkę wzrostu. Jednak gdyby rzeczywistość zweryfikowała negatywnie nasze nadzieje, to NBP ma jeszcze przestrzeń do dalszych działań antykryzysowych, w tym dalszego poluzowania polityki pieniężnej. Dlatego chciałbym zapewnić, że NBP podejmuje i będzie podejmować w ramach swoich ustawowych zadań wszelkie konieczne działania, aby wspierać Polaków w walce z pandemicznym kryzysem. Jednocześnie będziemy nadal utrzymywać stabilność pieniądza, bez której niemożliwe jest funkcjonowanie nowoczesnej gospodarki rynkowej, ani tym bardziej jej rozwój.

Tekst został opublikowany w Dzienniku Gazecie Prawnej 31 lipca 2020 r.


[23-07-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 23.07.2021 r.
[16-07-2021] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 16.07.2021 r.
[16-07-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 16.07.2021 r.
[09-07-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 09.07.2021 r.
[02-07-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 02.07.2021 r.
[30-06-2021] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w VII 2021
[25-06-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 25.06.2021 r.
[18-06-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 18.06.2021 r.
[16-06-2021] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 16.06.2021 r.
[11-06-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 11.06.2021 r.
[04-06-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 4.06.2021 r.
[31-05-2021] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w VI 2021
[28-05-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 28.05.2021 r.
[26-05-2021] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 26.05.2021 r.
[21-05-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 21.05.2021 r.
[14-05-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 14.05.2021 r.
[12-05-2021] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 12.05.2021 r.
[07-05-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 07.05.2021 r.
[30-04-2021] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w V 2021
[30-04-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 30.04.2021 r.
[29-04-2021] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 29.04.2021 r.
[23-04-2021] Komunikat NBP w sprawie strukturalnej operacji otwartego rynku w dniu 29.04.2021 r.
[23-04-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 23.04.2021 r.
[16-04-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 16.04.2021 r.
[14-04-2021] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 14.04.2021 r.
[09-04-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 09.04.2021 r.
[02-04-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 02.04.2021 r.
[31-03-2021] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w IV 2021
[26-03-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 26.03.2021 r.
[19-03-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 19.03.2021 r.
[17-03-2021] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 17.03.2021 r.
[12-03-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 12.03.2021 r.
[04-03-2020] Międzynarodowy Fundusz Walutowy o reakcji NBP na pandemię
[05-03-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 05.03.2021 r.
[26-02-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w III 2021 r.
[26-02-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 26.02.2021 r.
[19-02-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 19.02.2021 r.
[19-02-2021] Skorygowane wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej 17.02.2021 r.
[17-02-2021] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 17.02.2021 r.
[12-02-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 12.02.2021 r.
[08-02-2021] Reakcja NBP na pandemię „szybka i właściwa” - MFW zakończył przegląd gospodarki Polski
[05-02-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 05.02.2021 r.
[29-01-2021] Asli Demirgüç-Kunt, BŚ: Reakcja NBP na szok pandemii była szybka, stanowcza i skuteczna
[29-01-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w II 2021 r.
[29-01-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 29.01.2021 r.
[22-01-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 22.01.2021 r.
[20-01-2021] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 20.01.2021 r.
[15-01-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 15.01.2021 r.
[08-01-2021] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 08.01.2021 r.
[31-12-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 31.12.2020 r.
[31-12-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w I 2021 r.
[24-12-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 24.12.2020 r.
[18-12-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 18.12.2020 r.
[16-12-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 16.12.2020
[11-12-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 11.12.2020 r.
[08-12-2020] Prezes NBP na dorocznym spotkaniu bankowców
[04-12-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 04.12.2020 r.
[30-11-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w XII 2020 r.
[27-11-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 27.11.2020 r.
[20-11-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 20.11.2020 r.
[18-11-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 18.11.2020
[13-11-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 13.11.2020 r.
[06-11-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 06.11.2020 r.
[30-10-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w XI 2020 r.
[30-10-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 30.10.2020 r.
[23-10-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 23.10.2020 r.
[16-10-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 16.10.2020 r.
[14-10-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 14.10.2020 r.
[09-10-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 9.10.2020 r.
[02-10-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 2.10.2020 r.
[30-09-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w X 2020 r.
[25-09-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 25 września 2020 r.
[21-09-2020] Aktywność kredytowa sektora przedsiębiorstw niefinansowych w Polsce w okresie COVID-19
[18-09-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 18 września 2020 r.
[16-09-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 16 września 2020 r.
[11-09-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 11 września 2020 r.
[04-09-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 4 września 2020 r.
[31-08-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w IX 2020 r.
[28-08-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 28 sierpnia 2020 r.
[21-08-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 21 sierpnia 2020 r.
[19-08-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 19 sierpnia 2020 r.
[14-08-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 14 sierpnia 2020 r.
[07-08-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 7 sierpnia 2020 r.
[31-07-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w VIII 2020 r.
[31-07-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 31 lipca 2020 r.
[24-07-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 24 lipca 2020 r.
[24-07-2020] Skorygowane wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej 22.07.2020
[22-07-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 22 lipca 2020 r.
[17-07-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 17 lipca 2020 r.
[10-07-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 10 lipca 2020 r.
[08-07-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 8 lipca 2020 r.
[03-07-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 3 lipca 2020 r.
[30-06-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w VII 2020 r.
[26-06-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 26 czerwca 2020 r.
[26-06-2020] Skorygowane wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej 24.06.2020 r.
[24-06-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 24 czerwca 2020 r.
[19-06-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 19 czerwca 2020 r.
[12-06-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 12 czerwca 2020 r.
[12-06-2020] Skorygowane wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej 10.06.2020
[10-06-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 10 czerwca 2020 r.
[05-06-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 5 czerwca 2020 r.
[01-06-2020] Ponad 7,4 mld zł z zysku NBP wpłynęło dziś do budżetu państwa
[29-05-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w VI 2020 r.
[29-05-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 29 maja 2020 r.
[28-05-2020] Komunikat prasowy z posiedzenia RPP w dniu 28 maja 2020 r.
[27-05-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 27 maja 2020 r.
[22-05-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 22 maja 2020 r.
[20-05-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 20 maja 2020 r.
[15-05-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 15 maja 2020 r.
[15-05-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 13.05.2020 po korekcie
[13-05-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 13 maja 2020 r.
[12-05-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 12 maja 2020 r.
[08-05-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 8 maja 2020 r.
[05-05-2020] Wyniki przetargu sprzedaży bonów pieniężnych NBP przeprowadzonego w dniu 5 maja 2020 r.
[30-04-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w V 2020 r.
[29-04-2020] Wyniki przetargu strukturalnej operacji outright buy przeprowadzonej w dniu 29 kwietnia 2020 r.
[27-04-2020] Komunikat ws. dnia rozliczenia operacji strukturalnej outright buy planowanej na 29 IV
[24-04-2020] Informacja na temat uwarunkowań prawnych oraz celów skupu papierów wartościowych przez NBP
[10-04-2020] NBP apeluje o powszechne akceptowanie płatności gotówkowych
[10-04-2020] Komunikat ws. uchwały nr 21/2020 Zarządu NBP dot. warunków udostępniania kredytu wekslowego
[08-04-2020] Narodowy Bank Polski od 10 kwietnia br. zaoferuje bankom kredyt wekslowy
[08-04-2020] Informacja po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej w dniu 8 kwietnia 2020
[30-03-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP w IV 2020 r.
[25-03-2020] Kolejny przetarg w ramach operacji typu outright
[20-03-2020] Banknoty 500 zł. Można ich używać we wszystkich transakcjach gotówkowych w całej Polsce
[20-03-2020] Harmonogram operacji otwartego rynku planowanych do przeprowadzenia przez NBP do końca III
[18-03-2020] NBP zasila na bieżąco banki w gotówkę
[17-03-2020] Komunikat prasowy z posiedzenia RPP w dniu 17 marca 2020 r.
[16-03-2020] Komunikat Zarządu NBP z dnia 16 marca 2020 r.

Stopy procentowe

Referencyjna 0,10
Lombardowa 0,50
Depozytowa 0,00
Redyskontowa weksli 0,11
Dyskontowa weksli 0,12

Kursy średnie

Tabela z dnia 2021-07-28
1 EUR4,5955
1 USD3,8849
1 CHF4,2533
1 GBP5,3979
100 JPY3,5336

Perspektywy makro

Dane miesięczne

Dane kwartalne

Wskaźniki i rynki

Zobacz również

Numizmatyka

Kontakt

Centrala NBP
ul. Świętokrzyska 11/21
00-919 Warszawa

tel. centr.:
22 185 10 00
e-mail: listy@nbp.pl
ePUAP:/NBP/SkrytkaESP
NIP: 525-000-81-98
REGON: 000002223
SWIFT: NBPL PLPW
Ta strona używa plików cookies, dzięki którym może działać lepiej.
Aby się dowiedzieć więcej o technologii cookies, proszę kliknąć tutaj: Polityka prywatności NBP »
Aby móc przeglądać zawartość, należy zaakceptować cookies z tej strony Akceptuję